To jest kwestia głębokich przekonań. Emmanuel Macron był uczniem Paula Ricoura, zmarłego w 2005 r. francuskiego filozofa, który z wyjątkową konsekwencją zwalczał doktrynę Hegla: wizję logicznego rozwoju dziejów, gdzie jedni są jasno po stronie „postępu”, a drudzy „wsteczności”. Właśnie dlatego francuski przywódca tak bardzo lubi powtarzać zwrot „i jednocześnie” („et en meme temps”), który ma pokazać, że zależnie choćby od perspektywy czasowej coś może być pozytywne lub negatywne. Tak też Macron postrzega laickość: fundament francuskiej Republiki, która „jednocześnie” nie może przemienić się w oręż bezwzględnej walki w Kościołem.