- Z automatu nie będzie zgody na nauczanie hybrydowe - zapowiedziała wiceminister dodając, że dyrektorzy mają samodzielność w decydowaniu o trybie nauczania, ale - jak stwierdziła - "jest ona wsparta specjalistami jakimi są epidemiolodzy i lekarze".
Machałek pytana o to czy sama spokojnie posłałaby dzieci do szkoły odparła, że choć jej dziecko już dawno skończyło szkołę, a jej wnuki są za małe, by iść do szkoły, to jednak "spokojnie posłałaby swoje dzieci i wnuki do szkoły biorąc pod uwagę to, co przygotowaliśmy: standardy, wytyczne".
- Cieszę się, że dzieci wrócą do szkoły i będą mieli kontakt ze swoimi rówieśnikami - podkreśliła. Jak mówiła pierwszym argumentem za powrotem dzieci do szkoły jest to, że "dzieci się najlepiej rozwijają w szkole, wśród rówieśników z nauczycielami, którzy się o nich troszczą".
Machałek zaznaczyła też, że "w trybie stacjonarnym nie jest tak jak było, jest inaczej". - Są obostrzenia, wytyczne, jest ich około 50 - dodała. - Oczywiście tam, gdzie będzie zagrożenie i powiatowy inspektor to potwierdzi, będzie możliwość przejścia na nauczanie hybrydowe. Ono może dotyczyć jednego dziecka, jednej klasy - dodała.