Już sprawa Ukrainy powinna była skłonić prezydenta do refleksji nad ograniczonymi możliwościami Waszyngtonu. Trump zapowiedział przecież, że w ciągu doby wygasi wojnę, jednak dwa i pół miesiąca od przejęcia przez niego władzy tylko nabrała ona na sile.
Biały Dom nie jest w stanie poskromić ambicji imperialnych Putina, zdusić bohaterskiego oporu Ukraińców i co najbardziej zaskakujące – powstrzymać zjednoczonej Europy przed podjęciem niezależnej polityki wsparcia Kijowa.
Czytaj więcej
Donald Trump „się zakiwał”. Ciągła zmiana polityki handlowej miała wytrącić z równowagi partnerów...
Teraz niemoc Ameryki wyjdzie na jaw na jeszcze większą skalę. Ogłaszając właściwie powszechne cła karne, Trump położył w środę kres globalnemu systemowi współpracy gospodarczej, który Stany Zjednoczone budowały od 80 lat. Były jego największym beneficjentem, w szczególności dzięki wyjątkowej roli dolara jako waluty rezerwowej świata.
Mimo że stopniowo rola USA w światowej gospodarce spadała z powodu pojawienia się nowych wielkich graczy na czele z Chinami, ten układ przetrwał, bo był oparty na jasno zdefiniowanych regułach, bez których biznes funkcjonować nie może.