Prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden, oraz kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, zobowiązali się do wsparcia Ukrainy „tak długo, jak to konieczne”. Oświadczenie to zawarte jest również w komunikacie końcowym ostatniego szczytu NATO.
Jednak od ataku terrorystycznej organizacji Hamas na Izrael 7 października, ten nowy międzynarodowy kryzys przyciągnął uwagę opinii publicznej na całym świecie. Może on również związać siły tych, którzy szczególnie wspierają Ukrainę, np. Stany Zjednoczone.
Tymczasem Rosja śmieje się w kułak. Niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stanowczo wezwał kraje NATO, aby nie przestawały w swoim wsparciu, twierdząc, że Rosja będzie próbować wykorzystać sytuację na Bliskim Wschodzie.
Czytaj więcej
Ukraińcy niszczą rosyjskie lotniska, tymczasem prezydent Putin to bagatelizuje.
Na pytanie dziennikarzy prezydent Biden odpowiedział, że Stany Zjednoczone są w stanie poradzić sobie z obydwoma kryzysami i dodał: „Jeśli my tego nie zrobimy, to kto to zrobi”?. Jednakże Biden jest obecnie zaangażowany w swoim kraju w spór z Republikanami, którzy chcą ograniczyć pomoc dla Ukrainy. Ze względu na obecny chaos w Kongresie, wstrzymane są aktualnie środki finansowe dla Ukrainy.