Reklama

Wiceszef MSZ: Część polskich mediów gra w scenariuszu Łukaszenki

Gdyby te osoby w sposób legalny złożyły odpowiednie wnioski w placówkach na Bliskim Wschodzie, czy nawet na Białorusi, to ich wnioski o ochronę międzynarodową czy o wizy byłyby rozpatrywane - mówił w rozmowie z TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, pytany o imigrantów koczujących od ok. trzech tygodni na granicy Polski i Białorusi.

Aktualizacja: 31.08.2021 07:59 Publikacja: 31.08.2021 07:23

Wiceszef MSZ: Część polskich mediów gra w scenariuszu Łukaszenki

Foto: Leszek Szymański, PAP

arb

- Natomiast nie ma zgody na przekraczanie granicy w sposób nielegalny - zastrzegł Przydacz.

Wiceminister był pytany m.in. o to, czy Straż Graniczna musi zagłuszać aktywistów, którzy na granicy próbują się skontaktować z koczującymi tam imigrantami.

- Strażnicy graniczni wykonują swoje obowiązki celem zapewnienia bezpieczeństwa granicy. Trzeba się zapytać jakie były komunikaty wygłaszane w kierunku tych osób. Ja nie wiem o czym była rozmowa. Jeśli te osoby, aktywiści, rozrywają płoty, umocnienia, być może również różnego rodzaju treści zachęcające do łamania prawa są tam głoszone - odparł.

Na pytanie o pomoc humanitarną dla tych imigrantów, Przydacz odpowiedział, że "oni są po stronie białoruskiej".

- Była propozycja konwoju humanitarnego, stał kilka dni na granicy z Białorusią, nie został wpuszczony - przypomniał.

Reklama
Reklama

- Imigranci są dokarmiani przez stronę białoruską, mają wodę - zaznaczył również.

Wiceminister zarzucił przy tym mediom i aktywistom domagającym się udzielenia pomocy imigrantom, że "grają w scenariuszu Aleksandra Łukaszenki".

- Nie udało (mu) się zalać nas migrantami, ponieważ granica jest dość szczelna, nie udało się wywołać kryzysu w Polsce, zmieniono taktykę i niestety część polskich mediów gra w tym koncercie - ubolewał Przydacz.

Minister podkreślił, że Polska granica jest coraz bardziej szczelna. Na pytanie czy w takim razie nie moglibyśmy wpuścić na terytorium Polski koczujących na granicy imigrantów bez obawy, że będzie to oznaczało szerszy napływ nielegalnych imigrantów do Polski, Przydacz odparł, że "wpuszczenie tych ludzi jest przekroczeniem prawa".

- Po drugie jest ustępstwem wobec Łukaszenki, który zobaczy, że może w ten sposób rozgrywać polską debatę publiczną. Po trzecie - za tą grupą przyjdzie kolejna setka, a za tą setką przyjdzie kolejny tysiąc. W efekcie pokażemy, że szlak imigracyjny północny jest otwarty - mówił.

Wiceminister wyraził też nadzieję, że ogrodzenie budowane na granicy zapewni jej "stuprocentową szczelność".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS? Poznaliśmy zdanie Polaków
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Polityka
W PiS jak w „Sukcesji”, Brzoska i jego plany rozgrzewają emocje, podział w Polsce 2050 a koalicja
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama