Aktualizacja: 04.04.2019 20:38 Publikacja: 05.04.2019 18:00
Gdyby Polacy wytyczyli wtedy strefę eksterytorialną i powiedzieli, że sami zajmą się śledztwem, to Rosjanie by się na to zgodzili. mam ogromny żal o to, że nikt tego nie zażądał
Foto: EAST NEWS
Stanisław Karczewski, marszałek Senatu, powiedział niedawno, że przez trzy lata rządów PiS niczego nowego o przyczynach katastrofy smoleńskiej się nie dowiedział. Czy pani ma podobne odczucie? Że były wielkie zapowiedzi, a nic się nie wydarzyło?
Moje największe rozczarowanie, jakie dotyczy okresu obecnych rządów, wiąże się z nadziejami na odzyskanie wraku. Nie wierzę, że można wyjaśnić przyczyny katastrofy samolotu, nie mając wraku. Minister Antoni Macierewicz deklarował, że MON będzie walczył o jego zwrot. Dziś wiemy, że Rosjanie oddadzą nam wrak dopiero wtedy, gdy podpiszemy się w całości pod ich wersją wydarzeń. Osobiście zrobiłabym to natychmiast, odebrała wrak i robiła swoje. Ale to się nie dzieje, z nieznanych dla mnie przyczyn. Bez samolotu będziemy się zawsze obracać w kręgu mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez i cząstkowej prawdy. To jest moje podstawowe rozczarowanie ostatnim okresem, bo były deklaracje, że odzyskamy wrak.
Jak wynika z najnowszych danych Eurostatu w 2024 roku w Polsce ze sztucznej inteligencji sięgało zaledwie 6 proc. polskich przedsiębiorstw. W grupie małych i średnich przedsiębiorstw odsetek ten był jeszcze niższy.
Oto prawdziwa nauka płynąca z „Na smyczy Kremla”: powierzchnia życia politycznego w Europie i gdzie indziej jest tylko pozornie tym, czym się wydaje i za co ją bierzemy.
I cóż, że z Czech, skoro „Kingdom Come: Deliverance II” cieszy i na dodatek bawi.
Zależność pomiędzy gatunkami zwierząt przypomina relację ludzi, którzy znali się w szkole, ale ich drogi się rozeszły.
„3000 metrów nad ziemią” dzieli widzów. Jedni się bawią, drudzy są rozczarowani.
– Rosja jest osłabiona, ale nie straciła kłów – mówi gen. broni rez. dr Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu oraz 18. Dywizji Zmechanizowanej „Żelaznej”.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie sprawdzające wobec posła PiS Edwarda Siarki, który wczoraj na sali sejmowej krzyknął: "Kula w łeb" zwracając się w kierunku premiera Donalda Tuska. Prokuratura planuje przesłuchać premiera zanim zdecyduje, czy wszcząć śledztwo.
Jeśli poseł Edward Siarka zostanie ukarany przez Prezydium Sejmu, to będzie to kolejny przejaw represji wobec opozycji - powiedział w rozmowie z tvn24.pl poseł PiS Łukasz Kmita.
Po hucznych konferencjach, na których grzmiano o zamachu stanu, politycy PiS nagle zamilkli. Czy to wyborcy nie dali się nabrać, czy temat był tylko chwilowym narzędziem politycznym? W Polsce coraz łatwiej rzucać poważne oskarżenia, ale co z ich konsekwencjami? Czy słowa w polityce przestały cokolwiek znaczyć?
Cytować każdy może, jeden lepiej a drugi gorzej - chciałoby się rzec. Posłowi Edwardowi Siarce z PiS wyszło zdecydowanie gorzej.
Geografia – zarówno ta „realna”, jak i filozoficzna – nigdy nie stała po naszej stronie, tylko zawsze musieliśmy się z nią ścierać. Wynik niestety bywał różny. Może tym razem nie warto czekać, by znów nas zaskoczyła, i poszukać sojuszników tam, gdzie wcześniej sobie tego nie wyobrażaliśmy?
Karol Nawrocki, obwiniając Unię Europejską za wojnę w Ukrainie i zarzucając Donaldowi Tuskowi bliskie relacje z Putinem, chciałby wrócić do polaryzacji i odbić się sondażowo. Ale popełnia błąd za błędem.
Wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela przerwała w czwartek wystąpienie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który wypowiadał się na temat premiera Donalda Tuska. Chwilę wcześniej poseł PiS Edward Siarka krzyknął przy niemal pustej sali „kula w łeb, szybko”.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas