To jest zasadniczo historia wielkiej porażki. Porażki Ameryki. Siła idei wolności sprawiła, że w 1989 r. rozpadł się blok wschodni, a dwa lata później sam Związek Radziecki. Jej ucieleśnieniem były Stany Zjednoczone. Francis Fukuyama ogłosił koniec historii, bo wydawało się, że cała ludzkość ma tylko jeden cel: żyć jak Ameryka.
W Europie, niczym niemożliwy do zatrzymania walec, NATO posuwało się na wschód, zakorzeniając w demokracji dawne satelity Moskwy. Ameryka Łacińska poza nielicznymi wyjątkami, jak Kuba czy Nikaragua, zrzucała w tym czasie okowy wojskowej dyktatury. W Azji wielkim szokiem była co prawda pacyfikacja buntu studentów na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, ale przecież większość ekspertów była przekonana, że to tylko wypadek przy pracy i Chiny w końcu pójdą śladami Korei Południowej czy Tajwanu, integrując się ze światem Zachodu. Nawet w Afryce Subsaharyjskiej po raz pierwszy liczba krajów demokratycznych zaczęła dorównywać dyktaturom. I one też chciały dołączyć do wolnego świata pod przywództwem Ameryki.
Zdesperowany takim biegiem spraw Władimir Putin na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium w lutym 2007 r. ostrzegał przed budową „jednobiegunowego świata”, a więc takiego, którym niepodzielnie rządzi Waszyngton. Nikt go wtedy nie wziął na poważnie.
Czytaj więcej
Choć sytuacja maluje się ponuro, nie można zapominać, że piłka wciąż jest w grze. Amerykanie mogą...
Donald Trump – prezydent, który „mówi Putinem”. Wszystko zależy od jego kaprysów
A jednak prawie 18 lat później to rosyjska wizja staje się wyznacznikiem dla świata. Amerykanie wybrali prezydenta, który „mówi Putinem”. Chce podbojów i stref wpływów. W swoich pierwszych wystąpieniach Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone „muszą odzyskać” Kanał Panamski. Stwierdził, że Kanada stanie się „51. stanem Ameryki”, a jej premier Justin Trudeau zostanie sprowadzony do roli gubernatora. Ogłosił, że Grenlandia wkrótce będzie amerykańską wyspą. Zażądał nawet, aby Strefa Gazy, jeden z najbardziej zrujnowanych zakątków świata, przemienił się w amerykańskie terytorium zamorskie, gdzie w wizji dewelopera z Manhattanu „stanie wspaniała riwiera”. „Znów będziemy narodem zdobywców: takim, którego bogactwo i terytorium rośnie” – powiedział w mowie inauguracyjnej Trump. Ogłosił, że nosząca swoją nazwę znacznie wcześniej niż miało miejsce powstanie Stanów Zjednoczonych, Zatoka Meksykańska od teraz będzie widniała na mapach jako Zatoka Amerykańska. W ten sposób krwawe podboje Putina w Ukrainie jakby nabrały legitymizacji. Tym bardziej że amerykański prezydent chwycił za słuchawkę i rozmawiał z rosyjskim zbrodniarzem o losie Kijowa jak równy z równym.