Ny-Aalesund, maleńka miejscowość w norweskim archipelagu Svalbard (największą wyspą jest Spitsbergen). Przypływa ogromny wycieczkowy statek, z którego 3 tysiące turystów schodzi na ląd. Dla miejscowej populacji liczącej 180 osób (większość to naukowcy) następuje sądny dzień. Turyści spędzają na lądzie kilka godzi. Czekają na białe niedźwiedzie. Niedźwiedzi nie ma, ale flesze błyskają frenetycznie. Przez cały czas ich pobytu w Ny-Aalesund słychać ryk silników skuterów śnieżnych.

- Wygląda to surrealistycznie: nagle na wysepce zjawia się 20 razy więcej turystów niż pracuje na niej badaczy. Nawet nie muszę ich widzieć, żeby wiedzieć, że przypłynęli. Od razu rośnie stężenie dwutlenku węgla w atmosferze, które tak skrupulatnie mierzymy. W ciągu jednodniowej wizyty takiego wycieczkowego statku pozostawia on tyle zanieczyszczeń ile powstałoby w wyniku ogrzewania i oświetlania naszej miejscowości w ciągu roku przez elektrownią opalaną ropą - mówi dr Dorothea Schulze, Niemka pracująca w Norweskim Instytucie Polarnym.

Z powodu statków zawijających do Ny-Aalesund, i do innych miejsc w Arktyce, wyniki badań zanieczyszczeń atmosferycznych są trudne do interpretacji, ponieważ dane są zakłócane - wyjaśnia dr Marcus Schumacher z francusko-niemieckiego Instytutu Badawczego Avipev. Wielu turystów przybywa do Arktyki aby „uszczęśliwić" ten rejon świata. Na przykład, rozrzucają suchą psią karmę - dla lisów polarnych, a plastikowe kości-zabawki - białym niedźwiedziom. Miejscowym mieszkańcom rozdają jabłka w trosce o zdrowie - aby nie zapadali na szkorbut. - Ale najbardziej denerwujące jest to, że turyści dotykają, z reguły nieostrożnie, aparaturę badawczą, która kosztuje miliony dolarów, a także zabierają ze sobą pamiątki z Arktyki - kamienie, kości, ale niestety także elementy instrumentów pomiarowych, jakie uda im się schować do kieszeni czy torby - uskarża się dr Marcus Schumacher.

W Ny-Aalesund, i w innych podobnych miejscowościach, wszyscy mieszkańcy się znają, dotychczas nie mieli potrzeby zamykania drzwi na klucz. Wraz z rozwojem turystyki - ten rajski obyczaj musi ulec zmianie. Turyści wchodzą bez pytania do każdego domu, do każdego pomieszczenia nie zamkniętego na klucz, uważają, że wszystko tu jest przygotowane dla nich czyli do zwiedzania.