– Czegoś podobnego nie pamiętają najstarsi ludzie we wsi. Bug, owszem, wylewał, ale jak ciepło było, nigdy w takie mrozy – opowiada Eugenia Szczur, sołtys Mościc Dolnych w województwie lubelskim.
Przygraniczna wieś została wczoraj odcięta od świata. Rano, w ciągu godziny, poziom wody w Bugu wzrósł o prawie pół metra. Przy mrozie sięgającym prawie 30 stopni Celsjusza na rzece w okolicy Mościc utworzył się zator lodowy. A spod ogromnej kry zaczęła się wydobywać niezamarznięta woda. Wylała na okoliczne łąki, podtopiła gospodarstwa i miejscami zamieniała się w lód. – Nie wiadomo, gdzie pole, a gdzie rzeka – martwi się Dariusz Trybuchowicz, wójt gminy Sławatycze, do której należą Mościce.
Woda wdarła się do kilku budynków gospodarczych. W jednym z nich kilkadziesiąt świń brodziło w lodowatej kałuży. – Woda odcięła drogę do komórki z drewnem i węglem – skarży się Eugenia Szczur.
Straż Pożarna miała problemy z dotarciem do zagrożonych gospodarstw. Koła samochodów zapadały się pod lodem, urywały się tłumiki. Akcję utrudniał upór mieszkańców, którzy chętnie się zgadzali na ewakuację zwierząt, ale sami nie zamierzali opuszczać zagrożonych domów. – Ludzie są nieprzychylnie nastawieni do takiej ewentualności. Chcą bronić dobytku na miejscu – mówi „Rz” Ryszard Starko, rzecznik lubelskich strażaków. Ostatecznie po południu na czasową przeprowadzkę do przygotowanego przez wójta mieszkania w Sławatyczach zgodziła się jedna osoba.
Podobne zatory lodowe utworzyły się też na Wiśle w Smolicach, Dunajcu w okolicy Nowego Sącza i na Wisłoku niedaleko Żarnowej. Synoptycy ostrzegają, że mogą one spowodować lokalne podtopienia.