Nikt z nas nie chciałby znaleźć swojego dzieła w internecie, ukradzionego i przerobionego przez sztuczną inteligencję. Czy polskie i światowe prawo nadąża za tą technologią?
Ciekawe jest już samo użycie słowa „ukradziony”. Czy gdyby mój tekst leżał w bibliotece publicznej i ktoś na jego bazie napisałby polemikę, także moglibyśmy użyć takiego określenia? Niekoniecznie. Myślę, że to jest właśnie klucz do postrzegania efektów pracy sztucznej inteligencji. Nie zmienia to faktu, że temat ten wymaga pilnego prawnego uregulowania, nie możemy bowiem dać się sterroryzować algorytmom. Dlatego właśnie podejmowane są działania – na gruncie europejskim, międzynarodowym i krajowym, także w naszym stowarzyszeniu. Kilka miesięcy temu powołaliśmy specjalną grupę roboczą, która wypracuje konkretne propozycje rozwiązań – dotyczyć one będą charakteru prawnego sztucznej inteligencji, stawiania granicy między pracą człowieka a „pracą” algorytmu, kwestii wynagrodzenia, a także oznaczania, na podstawie dzieł których autorów wygenerowany został wytwór algorytmu. Nie będzie to prosty i szybki proces, ale z pewnością jest niezbędny.