– Gdy uchwalaliśmy te przepisy, była panika: niektórzy wieszczyli koniec świata i koniec innowacji. Stało się coś wręcz przeciwnego. RODO zostało znakiem firmowym Unii – mówiła Vera Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, przedstawiając w środę przegląd funkcjonowania unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO).
Po dwóch latach blisko 70 proc. mieszkańców UE wie, co to RODO – nie ma chyba drugiego tak dobrze znanego aktu prawnego Unii. Przepisy zostały stworzone po to, by ochrona danych była dopasowana do wyzwań ery cyfrowej i była identyczna na całym jednolitym rynku. Filozofia, która przyświecała prawodawcom, polegała na umieszczeniu w centrum praw jednostki, czego najbardziej spektakularnym przykładem miało być prawo do bycia zapomnianym w sieci, ostatecznie zmienione na prawo do zażądania wymazania wyników wyszukiwania w sieci.