Reklama

Choroba Leśniowskiego-Crohna: potrzeba skoordynowanej terapii

Opieka koordynowana nad pacjentami z chorobą Leśniowskiego-Crohna systemowi dałaby szansę na oszczędności, a chorym – na normalne życie. Z perspektywy gospodarki, łączna wartość utraconej produktywności chorych stanowi ok. 140 mln zł rocznie.

Publikacja: 04.10.2018 13:01

Aż 40 proc. chorych z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit nie pracuje z powodu dolegliwości, jaki

Aż 40 proc. chorych z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit nie pracuje z powodu dolegliwości, jakie wywołuje choroba.

Foto: 132818746

10 – 15 tys. osób w Polsce cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna (ChLC), nieswoistą chorobę zapalną jelit, która potrafi trwale wyłączyć zarówno z życia zawodowego, jak i rodzinnego, a nawet doprowadzić do niepełnosprawności.

Zdaniem specjalistów, w wielu wypadkach czarnego scenariusza udałoby się uniknąć, a chorym zapewnić komfort życia i umożliwić realizację zawodową i społeczną. Kluczem jest dostępność nowoczesnych terapii i koordynowana opieka nad pacjentami, którzy potrzebują leczenia u wielu specjalistów.

Nieswoiste choroby zapalne jelit, w tym ChLC, stanowią wciąż narastający problem medyczny. Choć koszt bezpośredniej opieki nad takimi pacjentami szacuje się w Europie na 4,6-5,6 mld zł rocznie, kosztują one znacznie więcej, m.in. ze względu na nieobecności w pracy, jej utratę, problemy z zatrudnieniem oraz rentami. Badania pokazują, że aż 40 proc. chorych z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit traci pracę lub nie może jej utrzymać z powodu choroby.

Jak w tłumaczy prof. Piotr Radwan z Katedry i Kliniki Gastroenterologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, ChLC zwykle zaczyna się podstępnie, dając łagodne, przemijające objawy przez wiele miesięcy, a nawet lat poprzedzających diagnozę. Chorzy skarżą się na bóle brzucha i przemijające biegunki. „Rzadziej choroba zaczyna się ostro silnymi bólami w prawym dole biodrowym, a jeśli do tego dojdzie gorączka, objawy przypominają ostre zapalenie wyrostka robaczkowego” – pisze prof. Radwan w raporcie „Gastroenterologia – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych ze szczególnym uwzględnieniem choroby Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącego zapalenia jelita grubego”, opublikowanym w 2017 r. przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Podczas zaostrzenia choroby pojawia się biegunka i przewlekły, okresowo nasilający się ból brzucha.

Reklama
Reklama

- W 25 proc. na ChLC chorują już dzieci. Z naszego, prowadzonego od 2005 r., rejestru wynika, że ponad 70 proc. ludzi w momencie zachorowania jest poniżej 35. roku życia. Drugi szczyt zachorowań przypada po 50. roku życia, ale tacy chorzy są w mniejszości – mówi prof. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. - Choroba atakuje głównie ludzi młodych, znajdujących się na początku życia, chcących się spełniać zarówno zawodowo, jak i rodzinnie. Na szczęście, dzisiaj mogą się realizować, ale pod warunkiem otrzymania właściwej terapii. Pozwala ona zahamować proces zapalny, a tym samym uniknąć komplikacji – dodaje prof. Rydzewska.

Jak zaznacza, choroba wymaga leczenia prowadzonego przez specjalistów różnych dziedzin medycyny. – Jak wynika z doświadczeń zachodnich, jakość opieki nad chorymi znacznie poprawia stworzenie interdyscyplinarnych zespołów. Dlatego razem z NFZ opracowujemy właśnie pilotaż takiej opieki w 20 ośrodkach w Polsce. Zakłada on globalną opiekę nad chorym prowadzoną przez ośrodek we współpracy z placówkami podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) i szpitalem. Chcielibyśmy, by pod patronatem jednego ośrodka pacjent uzyskiwał pełną pomoc lekarską, a nie tułał się od ośrodka do ośrodka, gdzie indziej szukając psychologa, a gdzie indziej dietetyka – tłumaczy prof. Rydzewska.

Dr Jakub Gierczyński z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego podkreśla, że inwestycja w opiekę koordynowaną może przynieść oszczędności dla systemu, a chorym dać szansę na realizację zawodową i społeczną. - Co roku przybywa młodych rencistów z ChLC, a absencje z powodu choroby, czyli abstenteizm, jak i utrudniona praca z powodu dolegliwości chorobowych (prezenteizm), zmniejszają szanse rozwoju osobistego, zawodowego i społecznego – mówi dr Gierczyński. I przytacza dane z raportu „Gastroenterologia – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych ze szczególnym uwzględnieniem choroby Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącego zapalenia jelita grubego”, którego jest współautorem.

Jak wynika z publikacji, na leczenie pacjentów z ChLC NFZ przeznaczył w 2015 r. ok. 70 mln zł. W 2014 r. koszty świadczeń ZUS związane z ich niezdolnością do pracy sięgnęły ok. 20 mln zł, z czego 50 proc., czyli ok. 10 mln zł stanowiły renty, a 35 proc., czyli ok. 6 mln zł, generowało 102 tys. dni absencji chorobowej. Wśród pacjentów, którym wystawiono zwolnienie z powodu ChLC, 63 proc. stanowiły osoby między 20. a 39. rokiem życia, a statystyczny chory na zwolnieniu przebywał 32 dni.

Jak wynika z opublikowanego w maju 2018 r. raportu „Koszty bezpośrednie i pośrednie ponoszone przez pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna, przeciętny chory wydaje na leczenie ok. 1 tys. zł miesięcznie. 96 proc. kupuje leki zalecone przez lekarza, 80 proc. pacjentów z umiarkowaną i ciężką postacią choroby korzysta z odpłatnych wizyt lekarskich, a 30 proc. pacjentów w okresie zaostrzenia choroby - z pomocy psychologa lub psychoterapeuty. Koszty ponoszone przez pacjentów rosną wraz z postępem choroby, a w jej zaawansowanym stadium wynoszą ok. 2,5 tys., na co składają się nie tylko wydatki na leki czy wizyty u lekarza, ale także utracone dochody. Z perspektywy gospodarki, łączna wartość utraconej produktywności chorych stanowi ok. 140 mln zł rocznie.

Traci jednak także system. W braku koordynowanego leczenia, wiele zabiegów koniecznych u chorych z ChLC zamiast w przychodni, przeprowadza się w szpitalu. Tak jest np. z podaniem żelaza. Wszystko przez to, że NFZ refunduje je u tych pacjentów tylko jako procedurę szpitalną. Pacjent jest więc kładziony do szpitala, mnożąc koszty dla systemu. Pilotaż zakłada likwidację takich absurdów.

Reklama
Reklama

Eksperci mają nadzieję, że 20 ośrodków, w których prowadzony będzie pilotaż, da początek następnym, które powstaną w całej Polsce.

Zdrowie
NFZ nadal nie zapłacił szpitalom za nadwykonania. Konsekwencje mogą odczuć pacjenci
Zdrowie
Zmienią się zasady szczepień. Ministerstwo Zdrowia reaguje
Zdrowie
Neonatologia ma nowego konsultanta. Zastąpi odwołaną prof. Ewę Helwich
Zdrowie
Polska uczestnikiem postępowania arbitrażowego. Ekspertka wyjaśnia kulisy sporu dotyczącego aptek
Zdrowie
Koniec sporu o szczepienia? Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama