Panie profesorze, kryzys w ochronie zdrowia to truizm. Czym się kierować, by go przezwyciężyć?
Prawdą. Należę do pokolenia, które z przyjemnością czytało Stefana Żeromskiego – bez konieczności uchwalania do tego ustawy patriotycznej – i czymś dla mnie zwykłym jest szacunek dla prawdy. Zaryzykuję tezę, że większość młodych ludzi z nurtem, którego częścią był Żeromski, kojarzy przede wszystkim pracę u podstaw. Nie pamiętam takiego momentu w mojej wieloletniej historii lekarskiej, w której ochrona zdrowia nie byłaby w kryzysie czy też chyliła się ku upadkowi. Zawsze tak było. A to znaczy, że potrzebujemy wprowadzania wielu małych zmian, krok po kroku. Potrzebujemy ewolucji, a nie rewolucji. Proszę zapytać dowolnej pielęgniarki czy pielęgniarza z naszego szpitala na Banacha. Większość ludzi tam pracujących chce przede wszystkim spokoju, przewidywalności i zatroszczenia się o ich codzienne wyzwania.