Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Sekretarz Rady Bezpieczeń...
- Co z nim (chodziło o Jewgienija Prigożyna - red.) będzie dalej? W życiu różnie może być. Nie myślcie, że Putin jest taki złośliwy i pamiętliwy, że jutro go gdzieś zabiją. Nie, tego nie będzie – zapewniał Aleksander Łukaszenko 6 lipca podczas konferencji prasowej, której udzielił rosyjskim mediom. Opowiadał o swojej roli pośrednika podczas nieudanego puczu Grupy Wagnera i zapewniał, że Kreml gwarantował im bezpieczeństwo.
- Nikt nie będzie tęsknił za przestępcą Prigożynem na Białorusi. Był zabójcą i tak powinien zostać zapamiętamy. Jego śmierć może osłabić albo doprowadzić do rozpadu Grupy Wagnera, zmniejszy ryzyko dla naszego krajów i sąsiadów. Nie wolno ufać „gwarancjom bezpieczeństwa” Łukaszenki albo zawierać jakichkolwiek układów z nim – komentuje teraz Swiatłana Cichanouska, przebywająca na Litwie liderka wolnej Białorusi.
Grupa Wagnera. Co dalej z najemnikami?
Pod koniec lipca ukraińska straż graniczna szacowała, że na terenie Białorusi znajduje się co najmniej 5 tys. najemników Grupy Wagnera i ciągle przybywają kolejni.
W czwartek białoruska redakcja Radia Swoboda, powołując się na zdjęcie satelitarne serwisu Planet Labs podała, że w wiosce Cel, pod Asipowiczami na Białorusi (tam rozmieściła się baza wagnerowców), demontowane są namioty. Z informacji tych wynika, że z 273 namiotów zdemontowano ponad 100.