Wbrew porozumieniu o zawieszeniu broni, które miało wejść w życie we wtorek wieczorem, w środę po południu we wschodnim Aleppo nadal trwały walki. Słychać było odgłosy eksplozji oraz serie karabinowe. – W rękach bojowników antyasadowskiej opozycji znajdują się jeszcze trzy, cztery dzielnice – relacjonował „Rzeczpospolitej" Paweł Krzysiek, pracownik Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oczekujący w zachodniej części miasta na udzielenie pomocy mieszkańcom.
Mogłoby to nastąpić po wycofaniu się resztek bojowników z miasta. Wynegocjowane przez Turcję i Rosję porozumienie o zawieszeniu broni przewidywało, że bojownicy wycofają się wraz z lekką bronią w kierunku graniczącej z Turcją północno-zachodniej prowincji Idlib. Szef tureckiej dyplomacji oskarżył prezydenta Asada o torpedowanie zawieszenia broni. Ten wyjaśnił w Russia Today, że miałoby ono jedynie na celu „ocalenie terrorystów".