Reklama

Tomasz Krzyżak: Nie oglądać się na Watykan

Biskupi niby chcą wyjaśnienia przestępstw seksualnych, ale wciąż się boją. Czas gra na niekorzyść.

Publikacja: 25.01.2022 19:56

Tomasz Krzyżak: Nie oglądać się na Watykan

Foto: AFP

Od wielu lat trwa w świecie dyskusja na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez część duchownych. Dotyczy także Polski. W debacie tej jest wiele emocji, złości i tym podobnych uczuć. Problem w tym, że bardzo często przysłaniają one kwestie merytoryczne.

Po tym jak przed tygodniem opisaliśmy w „Rz", przeznaczoną do „użytku wewnętrznego" instrukcję dla biskupów, dotyczącą współpracy z wymiarem sprawiedliwości i organami ścigania, z której wynika, że dokumenty spraw zakończonych na etapie diecezjalnym i przekazane do Watykanu są właściwie niedostępne – trzeba o nie występować na drodze dyplomatycznej – podniosły się głosy, że Stolica Apostolska utrudnia wyjaśnienie spraw wykorzystywania seksualnego małoletnich i pilnie strzeże swoich tajemnic. W tym kontekście – jako przykład wzorowej wręcz współpracy – wskazuje się na to, że badająca problematykę wykorzystywania seksualnego niezależna komisja francuska (CIASE), która opublikowała swój raport jesienią ub. roku, dostęp do dokumentów miała. Podobnie jak komisja pracująca w archidiecezji monachijskiej – jej raport ukazał się w ub. tygodniu.

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Dla Watykanu tajne ma być tajne

Ale z publicznych prezentacji obu raportów wyłapano i przekazano opinii publicznej kwestie wzbudzające właśnie emocje. Mówiąc o raporcie francuskim, skupiono się na idącej w setki tysięcy liczbie pokrzywdzonych, z raportu monachijskiego wyłapano kilka przypadków – dość dyskusyjnych – zaniedbań kard. Josepha Ratzingera (stał na czele archidiecezji Monachium i Freising w latach 1977–1982), obecnie emerytowanego papieża Benedykta XVI. Zauważono także rozdziały mówiące o przyczynach tuszowania przypadków wykorzystywania w Kościele, wyłuskano również rekomendacje na przyszłość.

To ledwie kilkadziesiąt stron z opasłych opracowań. Tymczasem te pominięte fragmenty przynoszą odpowiedzi na dręczące nas nad Wisłą pytania i pokazują drogę, którą trzeba przejść, by zbadać problem wykorzystywania w Kościele w Polsce.

Reklama
Reklama

O jakich fragmentach mowa? Przede wszystkim tych dotyczących metodologii pracy nad raportami, źródeł z jakich korzystano, dokumentów, jakie poddano analizie. Ich lektura dla niektórych może się okazać szokująca, bo ani komisja francuska ani niemieccy eksperci nie prosili o nic w Watykanie. Ich praca ograniczyła się wyłącznie do badania dokumentów zgromadzonych w ich krajach. Podejście to wydaje się słuszne, bo przecież dopiero w roku 2001 Watykan nakazał obligatoryjne powiadamianie się o każdym przypadku wykorzystania, którego sprawcą była osoba duchowna. A zatem – jeśli Stolica Apostolska coś ma – to wiedzę o sprawach, które zadziały się po roku 2001. Wcześniej załatwiano je na poziomie diecezji. Praca ekspertów z obu krajów skupiała się zatem na poszukiwaniach zaniedbań od roku 1949 (Monachium) i 1950 (Francja).

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Kościół w Polsce potrzebuje rechrystianizacji

W Monachium zaczęła się ona właściwie w roku 2010, gdy w archidiecezji powołano grupę o roboczej nazwie „stare sprawy". Pod kątem spraw z zakresu wykorzystania seksualnego przejrzała ona blisko 10 tys. teczek personalnych księży, z których do dalszych badań wyłuskano nieco ponad 400. Badania prowadziła ta sama kancelaria prawna, która opracowała raport teraz, ale tamten z 2010 r. pozostał tajny. Wiadomo, że wytknięto diecezji bałagan w prowadzeniu i przechowywaniu dokumentacji. Zaproponowano plan naprawczy, który wdrożono, a który spotkał się z oporem pracowników kurialnych i szeregowych księży.

Opracowując raport aktualny, eksperci mieli do dyspozycji materiał zgromadzony w 2010 r., akta osobowe pracowników świeckich, dzienniki urzędowe archidiecezji, dokumenty z kancelarii biskupów, w tym. m.in. protokoły posiedzeń różnych grup działających w obrębie kurii, dokumenty wikariuszy generalnych, dostali także dostęp do archiwów seminaryjnych. Materiały te udostępniano im do badań zawsze w obecności pracownika kurii. Eksperci wzięli też pod lupę doniesienia prasowe z interesującego ich okresu, a także materiały prokuratorskie, akta procesów z sądów państwowych. Dopiero ta gigantyczna kwerenda krzyżowa pozwoliła na stworzenie raportu.

Podobny system działania przyjęła komisja francuska – jej metodologia opisana jest w liczącym ponad 600 stron aneksie do raportu głównego. I tam też brak śladów po sięganiu do dokumentów w Watykanie.

Wnioski z tego trzy. Pierwszy: jeśli sądy, prokuratury czy państwowa komisja ds. pedofilii chcą czegoś szukać w Watykanie, to niech szukają, lecz niewiele nowego tam odkryją. Drugi: biskupi powinni współpracować ze świeckim wymiarem sprawiedliwości w zakresie, na który pozwala im dziś kościelne prawo – zniesienie sekretu papieskiego pozwala bowiem na dalej idącą niż dotychczas współpracę. Trzeci: rodzimi hierarchowie, chcąc być wiarygodni, muszą przestać patrzeć w kierunku Watykanu, lecz powołać niezależną komisję, zrobić szeroką kwerendę i opracować raport, który pokaże skalę problemu, z jaką mieliśmy do czynienia nad Wisłą. Pewne prace już wykonano – zebrano dane statystyczne z diecezji i nawet je upubliczniono.

Reklama
Reklama

Tymczasem nasi hierarchowie zachowują się jakby błądzili we mgle. Kościoły na zachodzie Europy podejmują wysiłek oczyszczenia, w Polsce coraz większa jest presja oddolna, by to zrobić. Biskupi zaś niby chcą, ale wciąż się boją. Czas, by zrobili krok w przód. Im szybciej, tym lepiej.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama