Będzie schizma?". SMS o takiej treści dostałem od znajomego w dniu, w którym świat obiegła informacja, że kard. Gerhard Ludwig Müller nie zostanie na kolejną kadencję prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Trudno się dziwić temu pytaniu, skoro media wciąż powtarzają informacje oparte na schemacie manichejskiego niemal dualizmu: otwarty, postępowy papież kontra konserwatywny, „pancerny" kardynał; albo z innej pozycji: relatywizujący prawdę Franciszek kontra wierny Ewangelii i tradycji strażnik czystości wiary. Akcenty i nomenklatura zależne są od charakteru mediów. Pierwszym modelem posługują się liberalno-lewicowi komentatorzy, drugim – dawniej środowiska tradycjonalistów, dziś kolejne kręgi szeroko rozumianej prawicy. Jednocześnie, przyznajmy, gdzieś pośrodku między tymi skrajnościami jest coraz większe grono osób ufających papieżowi, biorących jego słowa w całości, ale zarazem autentycznie zaniepokojonych napięciem w Kościele, które od dłuższego czasu koncentruje się wokół Franciszka. Osią tego napięcia pozostaje spór o interpretację papieskiej adhortacji o rodzinie „Amoris laetitia", bo nie tylko poszczególni biskupi, ale całe lokalne episkopaty dokonują nieraz skrajnie odmiennej wykładni tego dokumentu.