Tak przynajmniej uważają naukowcy badający ślady kolejnych fal migracji ludności na terenie dzisiejszej Sahary. Wiemy, że jeszcze 10 tys. lat temu wcale nie było tu pustyni. Sahara była zielona, padały tu deszcze, kwitła wegetacja, mieszkali ludzie.
Później stało się coś, co w dość szybkim – jak na zmiany geograficzne – tempie odmieniło krajobraz. Dotąd naukowcy sądzili, że ze względu na niewielkie różnice w ruchu Ziemi doszło do przerwania cyklu monsunowego, który docierał nad Saharę i nawadniał ogromne jej połacie. Teraz David Wright z Narodowego Uniwersytetu w Seulu przedstawił hipotezę, że w tych zmianach mieli swój udział ludzie.