Amerykanie ujarzmiają wiatr

Amerykański minister spraw wewnętrznych Ken Salazar zatwierdził projekt budowy pierwszej w USA przybrzeżnej fermy wiatrowni

Publikacja: 29.04.2010 20:43

Od lat podejmowano działania mające powstrzymać realizację inwestycji

Od lat podejmowano działania mające powstrzymać realizację inwestycji

Foto: Bloomberg

Walka o to trwała niemal 10 lat z obrońcami środowiska, plemionami indiańskimi i politykami.

Gigantyczna ferma Cape Wind (przylądek wiatru) powstanie w malowniczym krajobrazie, w kanale między Cape Cod a wypoczynkowymi wyspami Martha's Vineyard i Nantucket, u wybrzeży stanu Massachusetts. Znajdzie się w odległości 8 km od stałego lądu, 14,5 km od Martha's Vineyard i 22 km od Nantucket. Dla zminimalizowania wpływu projektu władze zażądały od dewelopera zmniejszenia liczby turbin/wiatrowni i zmiany ich konfiguracji, żeby „nie kłuły w oczy”.

Cape Wind będzie liczyć 130 wiatrowni ustawionych na powierzchni 62 km[sup]2[/sup] (więcej niż Manhattan), o łącznej mocy 468 megawatów, co pokryje 75 proc. pogrzeb energetycznych Cape Cod i pobliskich wysp. Zapewni elektryczność dla 400 tys. domów. Ma kosztować miliard dolarów. Turbin dostarczy Siemens, stawianie wiatrowni zacznie się jeszcze w tym roku, a pierwszy prąd popłynie w 2012 r. — wyjaśnił szef inwestora Cape Wind Associates, Jim Gordon.

- Za taką decyzją przeważyły korzyści społeczne — stwierdził minister. — Wraz z nią zaczynamy nowy kierunek w przyszłości energetycznej naszego narodu. To pierwsza w Ameryka ferma offshore, nowy rozdział w historii tego regionu — dodał.

Nie do wszystkich trafiły argumenty ministra. Od lat podejmowano działania mające powstrzymać realizację. Przeciwko był nawet senator Edward Kennedy, bo jego rodzinna posiadłość w Hyannis Port leży nad kanałem Nantucket Sound.

Końcowe orzeczenie było bliskie w 2009 r. ale doszło do kolejnej zwłoki, bo dwa plemiona Indian Wampanoag zaprotestowały argumentując, że turbiny wysokie na 135 metrów zakłócą ich obrzędy religijne: nie pozwolą witać wschodów słońca, zniszczą miejsca pochówku ich przodków na dnie morza. Buddy Venderhoop z plemienia Wampanoag zapowiedział walkę w sądach do ostatecznej wygranej, bo ten projekt jest policzkiem wymierzonym wszystkim rdzennym Amerykanom.

Inni przeciwnicy twierdzili, że ferma zmniejszy wartość nieruchomości w popularnym regionie wakacyjnym mieszkańców Bostonu, zaszkodzi ptakom, wielorybom, transportowi lotniczemu, oszpeci zabytki historyczne. Senator Scott Brown z Massachusetts stwierdził, że ogólnie popiera koncepcję wykorzystania wiatru jako alternatywnego źródła energii, ale kanał Nantucket Sound jest skarbem narodowym, który należy chronić przed industrializacją.

Na decyzję rządu wpłynęło ostatecznie pismo gubernatorów 6 wschodnich stanów do ministra Kena Salazara, że jeśli nie dojdzie do realizacji projektu Cape Wind, to trzeba będzie zapomnieć o podobnych w innych regionach USA.

Wykorzystanie energii wiatru wzrosło w Stanach w 2009 r. o 27 proc., stanowi teraz 2 proc. całej podaży elektryczności i daje pracę 85 tys. ludzi.

Ekonomia
Oszczędna jazda – techniki, o których warto pamiętać na co dzień
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Ekonomia
Złoty wiek dla ambitnych kobiet
Ekonomia
Rekordowy Kongres na przełomowe czasy
Ekonomia
Targi w Kielcach pokazały potęgę sektora rolnego
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Ekonomia
Gminy przechodzą na OZE – nie zostań w tyle!
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?