Co roku pod kołami pociągów giną dziesiątki zwierząt. Zdarza się, że po zderzeniu pędzącego składu z olbrzymim żubrem dochodzi do uszkodzenia lokomotywy, a nawet wykolejenia pociągu.
Polscy naukowcy opracowali więc nowoczesne i skuteczne rozwiązanie. Skonstruowali unikalne w skali światowej urządzenie do odstraszania zwierząt (typu UOZ-1), które montuje się przy szlakach kolejowych.
Jak działa takie urządzenie? – Urządzenie na minutę przed przejazdem pociągu emituje dobrany przez specjalistę zoopsychologa zestaw dźwięków. To odgłosy działające na zaprogramowane u zwierząt genetyczne mechanizmy lękowe przed naturalnymi drapieżnikami i niebezpieczeństwami – tłumaczy Katarzyna Gawlik-Tarnowska, dyrektor biura promocji Polskich Linii Kolejowych SA. Dźwięki wydawane przez urządzenie przypominają odgłosy towarzyszące polowaniom i śmierci zwierząt. Na początku słyszą one głos sójki, potem ujadanie psów w nagonce, rżenie konia, a następnie tzw. sekwencje śmierci zająca lub zarzynania świni. – Urządzenie to ma spowodować, że zwierzęta nie będą wchodziły na tory kolejowe w czasie, gdy pociąg będzie przez nie przejeżdżał – tłumaczy dyrektor Gawlik-Tarnowska. Między przejazdami pociągów zwierzęta mogą swobodnie przemieszczać się na terenach okalających tory kolejowe.
Przedstawicielka Polskich Linii Kolejowych tłumaczy, że urządzenia zastosowane pod Siedlcami są tańsze i lepsze niż na zachodzie Europy, gdzie grodzi się linie kolejowe wysoką siatką lub buduje dla zwierząt specjalne przejścia podziemne i nadziemne przy torach i autostradach. – Nasze urządzenia nie ograniczają swobodnego przemieszczania się zwierząt i są znacznie tańsze od innych rozwiązań – dodaje szefowa biura promocji Polskich Linii Kolejowych.
Urządzenia do odstraszania zwierząt UOZ-1 zainstalowano w 2004 r. podczas modernizacji korytarza kolejowego E20 na odcinku Mińsk Mazowiecki – Siedlce. Na tej trasie zainstalowano 62 odstraszacze, m.in. na odcinku ok. 2 km graniczącym bezpośrednio z rezerwatem przyrody Stawy Broszkowskie koło Siedlec. – Szacunkowy koszt instalacji jednego urządzenia to 32 000 zł. Zamontowanie odstraszaczy na każdym kilometrze oznacza więc koszt 512 tys. zł. Część środków na budowę systemu nasz firma dostała z programów unijnych – tłumaczy dyrektor Gawlik-Tarnowska.