Andy peruwiańskie są niezwykłym pasmem górskim. W takim środowisku mogli przeżyć tylko ludzie o bardzo silnym zdrowiu, tytanicznym uporze i nieugiętym charakterze. To świat ludzi, którzy wbrew wszelkiej logice postanowili egzystować na wysokościach, gdzie spadek ciśnienia parcjalnego tlenu powoduje coraz większe kłopoty z oddychaniem.
Wybrzeże Oceanu Spokojnego od szczytów sięgających wysokości ok. 5 tys. m n.p.m. oddziela odległość w linii prostej zaledwie od 50 do 120 km. Na tym niewielkim obszarze rozciągają się aż 24 piętra klimatyczne. Życie w takim miejscu wymaga niezwykłej adaptacji organizmu do powietrza, w którym jest mniej tlenu. Dwudniowa wędrówka od plaż po górskie granie oznacza rzeczywistą wspinaczkę ok. 5 kilometrów w górę, a do tego należy pamiętać, że Andy to jedne z nielicznych gór świata, których kąt nachylenia wynosi w dużej części aż 65 stopni. W tym niezwykle stromym świecie mogli przetrwać tylko ludzie o wyjątkowej kondycji fizycznej. Nigdzie indziej na naszej planecie, może z wyjątkiem Himalajów, nie ma takiego tygla różnych ekosystemów. A to oznacza, że człowiek nieustannie przemieszcza się między środowiskami o innym ciśnieniu powietrza. Im wyżej, tym trudniej dostarczyć komórkom organizmu niezbędnego do życia tlenu. Medycyna ostrzega, że zbyt szybkie przekroczenie wysokości 2500 m n.p.m. zawsze prowadzi do choroby wysokogórskiej lub w najgorszych przypadkach ostrej choroby górskiej (acute mountain sickness – AMS). A jednak to właśnie w tym środowisku rozwinęła się jedna z najlepiej zorganizowanych państwowości w dziejach świata.