Reklama

Polskie służby za biedne na Pegasusa

PiS okrężną drogą dofinansował CBA, by mógł on kupić system do inwigilacji.

Aktualizacja: 03.01.2022 22:22 Publikacja: 03.01.2022 18:56

Ówczesny wiceminister Michał Woś złożył we wrześniu 2017 r. wniosek o przesunięcie środków na zakup

Ówczesny wiceminister Michał Woś złożył we wrześniu 2017 r. wniosek o przesunięcie środków na zakup oprogramowania

Foto: Reporter, Adam Burakowski

We wrześniu 2017 r. nieświadomi posłowie sejmowej Komisji Finansów Publicznych przegłosowali wniosek wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia, któremu podlegał Fundusz Sprawiedliwości, o przekazanie środków na zakup Pegasusa – takie wnioski wynikają z oficjalnej dokumentacji, którą prześledził poseł KO Michał Szczerba (opisała to w poniedziałek „Gazeta Wyborcza"). Już dwa lata temu zakup podważyła Najwyższa Izba Kontroli (szefował jej Krzysztof Kwiatkowski), uznając, że transfer środków na pomoc ofiarom przestępstw z Funduszu do CBA, które może być finansowane tylko z budżetu państwa (jak wszystkie służby specjalne), był złamaniem ustawy o finansach publicznych.

Materiały Szczerby wskazują, że sprawę na sejmowej komisji forsował wiceminister Woś, który przedstawiając wniosek, tłumaczył, że rozszerzono katalog beneficjentów: do „organizacji trzeciego sektora", i że został „dodany katalog instytucji z sektora finansów publicznych". Nie wspomniał, że wśród nich jest CBA. Komisja zaakceptowała „wniosek bez żadnej dyskusji i wątpliwości. Zapis całego posiedzenia liczy zaledwie osiem stron". Nie pada nazwa Pegasus (każdy system do kontroli operacyjnej jest niejawny) ani że chodzi o zakup systemu do inwigilacji dla tej służby.

Czytaj więcej

Terlecki o Pegasusie: Zabawa w komisję nieuzasadniona

Gazeta podkreśla, że „z dokumentu przekazanego posłowi Szczerbie widać, że proces zakupu Pegasusa był tak zakamuflowany, by posłowie i niżsi urzędnicy (np. księgowi) nie zorientowali się, o co chodzi".

Brak pieniędzy

Tego samego dnia ówczesny szef CBA Ernest Bejda złożył w Ministerstwie Sprawiedliwości wniosek o „przekazanie z Funduszu Sprawiedliwości uzgodnionej kwoty na działalność operacyjną CBA". Dopiero w umowie na 25 mln zł (z września) między ministerstwem a CBA jest zapis o „zakupie środków techniki operacyjnej".

Reklama
Reklama

Sam fakt dofinansowania CBA poza budżetem jest znany od dawna. Nikt nie poniósł za to konsekwencji (ówczesny prezes NIK nie zawiadamiał prokuratury, a minister finansów umorzył sprawę o złamanie dyscypliny finansów publicznych).

Dlaczego PiS okrężną drogą dokonał zakupu, skoro CBA mogło to zrobić legalnie, z własnego budżetu?

Czytaj więcej

Fogiel pytany o Pegasusa. Mówi o Reptilianach i konsoli do gier

Nieoficjalne źródła „Rzeczpospolitej" wskazują na prozaiczny powód. CBA pod koniec roku nie miało żadnej nadwyżki finansowej, z której mogłoby kupić system. – CBA wówczas, poza Agencją Wywiadu, było najbardziej niedofinansowaną służbą specjalną. Miało na pensje i „życie". Ale zero na inwestycje – mówi nam osoba znająca kulisy.

Sprawdziliśmy – budżet CBA w 2017 r. to niespełna 160 mln zł przy tysiącu zatrudnionych – najmniej ze wszystkich służb. Np. ABW miała wtedy ponad 609 mln zł, a SKW – 212 mln zł. To nie przypadek – rząd PO-PSL nie ufał CBA, chciał zlikwidować służbę, którą założyli poprzednicy z PiS.

Czasy hossy dla CBA nadeszły dopiero po 2018 r. W ciągu dwóch lat zaprojektowano przyjęcie 500 nowych agentów w związku z przejęciem od ABW zadań z zakresu bezpieczeństwa ekonomicznego państwa. Wtedy zapadła decyzja o zakupie systemu do totalnej inwigilacji.

Reklama
Reklama

Środki z rezerw

Ze sprawozdań finansowych CBA z ostatnich lat wynika, że ta służba zawsze otrzymywała poza budżetem dodatkowe miliony z rezerw – np. w 2018 r. – 31 mln zł. Dlaczego więc nie z rezerwy, ale z Funduszu Sprawiedliwości CBA dostało środki na Pegasusa? – PiS obawiał się, że niejawny zakup zostanie obnażony, bo uwalnianie rezerw celowych musi przejść przez Sejm. Nie sądzili, że doczepi się NIK – mówi jedno z naszych źródeł.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Wbrew PiS Pegasus to nie żart

Zdaniem posła Marka Biernackiego, byłego koordynatora ds. służb specjalnych, Pegasus jest przeznaczony do działań antyterrorystycznych i ewentualnie do operacji służb wymagających szybkiej reakcji, a nie do tradycyjnej inwigilacji. A sprawa ta pokazała, że konieczna jest redefinicja czynności operacyjno-rozpoznawczych, pracy operacyjnej. – Mamy nowe instrumenty, narzędzia i cyberprzestrzeń. To wszystko musi być zdefiniowane na nowo, żeby służby wiedziały, kiedy i jak mogą ingerować w prawa obywatela i w jego prywatność i żeby obywatel czuł się spokojny – zaznacza poseł Biernacki, który już rozpoczął prace w tym zakresie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Spóźniony wpis marszałka do rejestru korzyści. Co grozi Włodzimierzowi Czarzastemu?
Polityka
Pełczyńska-Nałęcz nie zostanie wicepremierką, renegocjacji umowy koalicyjnej nie będzie - ustaliła „Rzeczpospolita”
Polityka
Kaczyński chce zablokować sukces Tuska. Ruch należy do Nawrockiego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama