4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Zaczynająca się od odgłosu wystrzału powieść Dezső Kosztolányiego, „Złoty latawiec", krąży wokół mnie w nerwowym, stukającym obcasami rytmie kroków tegorocznych maturzystów. Jej atmosfera unosiła się nad całym mijającym miesiącem jak opary maskujących ich lęk perfum i – a jakże – zapach kwitnących kasztanów. To opowieść, jak setki innych, również tych, w których i nam samym dano odegrać rolę. Klasa maturalna, a w niej atletyczny, ale za to niezbyt rozgarnięty biegacz, irytujący wszystkich kujon, obojętny na to wszystko, lecz zakochany po uszy w córce profesora arystokrata. Banał obok banału, sztanca przy sztancy, rozsadzone równiutko w szkolnych ławkach, wstające posłusznie na widok zasiadającego do pracy pisarza. Ale Kosztolányi, jak jeszcze kilku innych piszących 100 lat temu Węgrów, był czarodziejem. Nie układał zdań, tylko rzucał zaklęcia. Uwalniał dramat zaklęty w banale, jakby wyprowadzał księżniczkę z ciała żaby.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Polityka odciąga od spraw naukowych, a zarazem ukierunkowuje charakter oraz zainteresowania i pasje na sprawy bł...
Chłopi napadający na szlachtę są, panowie znęcający się nad chłopami są, ale znajdziemy też wiele budujących prz...
Warto czytać Blooma i zalecane przez niego powieści: jestem pewien, że o erotyzmie i miłości możemy się bardzo w...
Przyda się umiejętność blefowania, choć ważna jest też cierpliwość.