Koniec lat sześćdziesiątych przeszedł do historii zachodniego świata jako czas rewolucji kontrkulturowej, czyli potężnego i brzemiennego w skutki buntu młodzieży wobec zastanego świata. Jednak w historii PRL-u zapisał się zdecydowanie niechlubnie. Na użytek propagandowy partyjne władze pilnie potrzebowały zdefiniować nowego wroga, co dało początek zmasowanej nagonce antysyjonistycznej. W taki sposób relacjonował wydarzenia roku 1968 szef Milicji Obywatelskiej, generał Tadeusz Pietrzak:
„Rok ubiegły był dla naszego aparatu, jak wiadomo, rokiem szczególnie trudnym. Sytuacja polityczna w kraju spowodowała konieczność koncentracji wysiłku milicji na dwóch frontach walki: na przeciwdziałaniu, w ścisłej koordynacji ze Służbą Bezpieczeństwa, próbom warcholstwa politycznego ze strony elementów rewizjonistycznych i syjonistycznych oraz na realizacji zaplanowanych zadań w zakresie skuteczniejszego ścigania przestępców, ograniczania przestępczości i przeciwdziałania innym formom naruszania zasad socjalistycznego współżycia. W społecznym działaniu na rzecz zapobiegania przestępczości jedno z ważnych ogniw stanowi Milicja Obywatelska i stale rozwijająca się trzystutysięczna organizacja ORMO. Jest to działalność słuszna i niezwykle pożyteczna. Ale zapobieganie przestępczości należy realizować w dwóch płaszczyznach: społecznej i milicyjnej. Prewencja społeczna, zmierzająca do wychowawczego oddziaływania na aspołeczne środowiska i jednostki oraz usuwania przyczyn przestępczości, jest z punku widzenia zasadniczego celu naszego działania niezbędna".