W ostatnich kwartałach cały rynek mieszkaniowy stał się – cytując kultową komedię – jakby luksusowy. Wobec zamrożenia rynku kredytów – bo mówimy o okresie jeszcze sprzed startu rządowego programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”, który ruszył od lipca br. – za popyt odpowiadali posiadacze gotówki, a deweloperzy uruchamiali projekty odpowiednie dla tej grupy nabywców: o wyższym standardzie, lepszej lokalizacji – droższe.
Trudno się zatem dziwić, że – jak wynika z badań firmy JLL – na koniec czerwca br. średnie ceny mieszkań w ofercie osiągnęły rekordowe poziomy we wszystkich sześciu największych aglomeracjach. W Trójmieście w II kwartale średnia cena nowo rozpoczynanych inwestycji wyniosła 16 tys. zł za mkw., o aż 25 proc. więcej kwartał do kwartału.