Kolonizacja obu Ameryk ochłodziła klimat

Z najnowszych analiz wynika, że kolonizacja obu kontynentów amerykańskich pod koniec XV wieku zabiła tak wiele osób, że zakłóciła klimat Ziemi.

Aktualizacja: 08.02.2019 11:45 Publikacja: 08.02.2019 11:41

Kolonizacja obu Ameryk ochłodziła klimat

Foto: Wikimedia

Na przełomie XV i XVI wieku odnotowano globalne ochłodzenie znane jako Mała Epoka Lodowcowa. Naukowcy w zasadzie znają jej przyczyny. Były to: seria dużych erupcji wulkanicznych, tymczasowy spadek aktywności słonecznej, ale też spadek poziomu dwutlenku węgla w atmosferze i zmiany w sposobie użytkowanie gruntów.

Jak donosi BBC, naukowcy z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii przeprowadzili analizy z których wynika, że dwutlenek węgla został usunięty z atmosfery w ilości wystarczającej do ochłodzenia planety. Zakłócenia nastąpiły w wyniku osadnictwa europejskiego. Ludobójstwo rdzennej ludności obu ameryk doprowadziło do ogromnego wzrostu porzuconych terenów rolniczych, które szybko zostały opanowane przez drzewa wychwytujące dwutlenek węgla z powietrza. Skala magazynowania węgla była tak duża, że jego wpływ, zarówno na zawartość CO2 w atmosferze jak i spadek temperatur przy powierzchni gruntu, jest wykrywalny.

Zespół rozpoczął prace od próby oszacowania, ile osób mieszkało w obu Amerykach, przed pierwszym kontaktem z Europejczykami w 1492 r. Według szacunków grupy UCL, żyło tam około 60 milionów ludzi, czyli około 10% ogółu ludności świata. Jednak w ciągu stu lat liczba ta została zredukowana do zaledwie 5-6 milionów, gdy kontynenty były pustoszone przez kolonizację, wojny, niewolnictwo, nieznane tam wcześniej choroby (ospa, odra, itp.), czy upadek społeczny. Spowodowało to porzucenie pól uprawnych o powierzchni rzędu 56 milionów hektarów. To tyle co powierzchnia Francji. Te tereny porósł las. Skala porastania była tak duża, że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadło o 7-10 ppm (czyli 7-10 molekuł CO2 w każdym milionie molekuł w powietrza).

„Ujmując to w kontekście współczesnym - w zasadzie spalamy [paliwa kopalne] i produkujemy około 3 ppm rocznie. Mówimy więc o dużej ilości węgla, który jest zasysany z atmosfery”, wyjaśnił jeden z autorów badania prof. Mark Maslin.

Ten spadek poziomu dwutlenku węgla potwierdzają rdzenie lodowe uzyskane na Antarktydzie, a dokładnie pęcherzyki powietrza uwięzione zamrożonych próbkach. Według zespołu UCL, ich badanie potwierdzają również znaleziska węgla drzewnego i pyłków roślin w obu Amerykach. Tych pierwszych ubyło z powodu spadku wykorzystania ognia do zarządzania ziemią, a drugich przybyło ponieważ roślinność gwałtownie odzyskiwała utracone wcześniej siedliska.

„Możemy zobaczyć naturalne procesy prowadzące do częściowego ochłodzenia, ale w rzeczywistości, aby uzyskać pełne ochłodzenie - podwojenie procesów naturalnych - trzeba wziąć pod uwagę ludobójstwo generujące spadek poziomu CO2” - mówi Maslin.

Badanie pokazuje, że straszliwa zapaść demograficzna miała mierzalny wpływ na planetę. Świadczy to o tym, że działalność człowieka wpłynęła na klimat na długo przed rozpoczęciem rewolucji przemysłowej, bo na erupcje wulkanów czy aktywność słońca wpływu nie mamy.

Nauka
Naukowcy kłócą się o jeszcze większy Wielki Zderzacz Hadronów. Plany CERN podzieliły badaczy
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Materiał Partnera
Przerwana lekcja. Niedostępne miasto znów otwarte dla polskich archeologów
Nauka
Pół na pół. Skąd bierze się taki rozkład wyborczych głosów? Fizycy zbadali zjawisko
Nauka
Częściowe zaćmienie Słońca już 29 marca. O której godzinie zacząć obserwację?
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Nauka
Rekiny wydają dźwięki. Naukowcy nagrali je po raz pierwszy w historii
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?