Rz: Czy Morze Bałtyckie umiera, jak donoszą niektóre media?
Krzysztof Skóra:
Przedstawianie sytuacji w tak katastroficzny sposób mija się z prawdą. Morze jest silniejsze od człowieka. Z pewnością nas przeżyje. Choć nie będzie to już ten Bałtyk, który znamy dzisiaj. Między innymi dlatego, że coraz liczniej zasiedlają go gatunki obce, takie jak babka bycza (ryba występująca w Morzu Kaspijskim) czy żebropławy (organizmy podobne do meduz). Docierają one do nas nieświadomie przewożone przez ludzi w zbiornikach balastowych statków.
Czy gatunki te są równie groźne dla Bałtyku, jak zanieczyszczenia?
Wiele mówi się o negatywnych skutkach zanieczyszczeń na morski ekosystem. Ale gdybyśmy zrobili ranking czynników najbardziej szkodliwych dla Bałtyku, zajęłyby one czwarte miejsce. Dużo groźniejsze jest fizyczne niszczenie siedlisk. Może się to odbywać poprzez wycinanie trzcin służących do rozrodu, co grozi spadkiem liczby osobników. Drugim ważnym czynnikiem jest nadmierna eksploatacja, a więc podbieranie od przyrody więcej niż jest ona w stanie wytworzyć. Trzeci to eutrofizacja, wzbogacanie wód w substancje pokarmowe, np. składniki tworzące nawozy rolnicze. O ile dla jednych gatunków mogą być one szkodliwe, o tyle dla innych mogą okazać się niezwykle korzystne. Mam tu na myśli toksyczne odmiany sinic, które potrafią rozprzestrzenić się na plażach. W rezultacie konieczne jest ich zamykanie. Obce gatunki stanowią pewną formę biologicznych zanieczyszczeń.