W czasie konferencji prasowej prezesa NIK Mariana Banasia, w czasie które zaprezentowano wnioski z raportu NIK ws. wyborów kopertowych, wyświetlono krótki materiał wideo, który "przybliżał sekwencję zdarzeń od 5 lutego do 3 czerwca 2020 związanych z organizacją wyborów prezydenckich". Na filmie pojawia się m.in. tytuł i lead komentarza zastępcy redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Michała Szułdrzyńskiego z 7 kwietnia 2020 roku. Przypominamy całość tego komentarza.
Sejmowy spór o powszechne głosowanie korespondencyjne jest, mówiąc wprost, bezprzedmiotowy. I nie chodzi o to, czy przepisy są dobre czy złe, ale o wnioski płynące z zapoznania się z... kalendarzem. Zgodnie z prawem wybory mają się odbyć, licząc od wtorku, za 33 dni. Nawet po przyjęciu tej ustawy przez Sejm senatorowie będą mieli 30 dni na pracę nad zmianą przepisów. Jeśli wykorzystają cały ten czas, ustawa wróci do Sejmu (chyba że senatorowie nie wniosą poprawek), a potem trafi do prezydenta. Jeśli natychmiast ją podpisze, ustawa wejdzie w życie 7 maja, w czwartek przed wyborami. Zgodnie z prawem, dopiero gdy ustawa wejdzie w życie, minister aktywów państwowych określi wzór karty do głosowania i kopert, do których będzie je można włożyć. Dopiero wówczas będzie mógł ruszyć zgodnie z prawem ich druk. Do daty wejścia nowej ustawy obowiązują stare przepisy. I tylko na ich podstawie można przygotowywać wybory.