Reklama

Wulkan energii, mistrz organizacji

Krystyna Bochenek. Wicemarszałek Senatu nie była politykiem, ale pełną pasji działaczką społeczną

Publikacja: 17.04.2010 02:10

Wulkan energii, mistrz organizacji

Foto: Fotorzepa

Kończyła polonistykę na Uniwersytecie Śląskim. – Tam prof. Ireneusz Opacki zaszczepił nam miłość do języka i polskiej literatury. Aż cztery osoby spośród jego studentów pracowały potem w radiu – mówi Jacek Filus, dziś w zarządzie Radia Katowice.

W radiu Krystyna Bochenek prowadziła audycje społeczne i magazyn medyczny. – Wypełniała lukę edukacyjną. Promowała zdrowy tryb życia. Była wielką przeciwniczką palenia – mówi Krystyna Klaczkowska, lekarka i koleżanka Krystyny Bochenek. – Gdy jej materiały zaczął drukować „Dziennik Zachodni”, czytelnicy zbierali te artykuły. Na spotkanie, które jej poświęciliśmy już po katastrofie, przynieśli całe segregatory wycinków – dodaje.

Była katowiczanką. – Najlepszym ambasadorem nasze- go regionu. Wielokrotnie i jej, i mężowi proponowano, by się gdzieś przenieśli. Nie chcieli – opowiada Krystyna Szaraniec, dyrektor Teatru Śląskiego.

Niezwykle ważne było dla niej budowanie obrazu Śląska jako regionu o wysokiej kulturze. Marzyła, by Katowice stały się językową stolicą Polski. Tam organizowała kongresy językowe i swój najbardziej znany projekt: ogólnopolskie dyktando. Wśród niezrealizowanych planów pozostał międzynarodowy kongres języków narodowych. – Bardzo zwracała uwagę na język parlamentarny, ale także ten używany w sytuacjach codziennych – opowiada senator Edmund Wittbrodt.

[wyimek]Niezwykle ważne było dla niej budowanie obrazu Śląska jako regionu o wysokiej kulturze [/wyimek]

Reklama
Reklama

– Mówiła ładną, żywą polszczyzną. Bez maniery, bez pretensjonalności – dodaje prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca.

Udało się za to doprowadzić do tego, że rok 2006 Senat ogłosił Rokiem Języka Polskiego. Należała do Rady Języka Polskiego, gdzie przewodniczyła Komisji Języka w mediach. Dyktando przekroczyło granice Polski: organizowano je na Litwie, Ukrainie, Białorusi...

– Na Białorusi tuż przed imprezą wyłączono światło. Impreza językowa była nośnikiem polskiej kultury – opowiada senator Andrzej Person.

Oprócz tego organizowała tysiące innych przedsięwzięć: charytatywny mecz parlamentarzystów z rektorami. Charytatywne przedstawienie „Królewny Śnieżki” (Jerzy Buzek grał w nim krasnala, Kazimierz Kutz króla, ona sama Królewnę). Były aukcje, marsze promujące profilaktykę raka piersi, „Imieniny Krystyny”. Z równą energią organizowała uroczystości rodzinne: koncert na urodziny matki czy własną rocznicę ślubu.

Jej koledzy z parlamentu zgodnie twierdzą, że nigdy nie stała się politykiem. – Była raczej działaczką społeczną – mówi Kazimierz Kutz, poseł PO, wcześniej wicemarszałek Senatu. – Dużo pewniej czuła się, mówiąc o kulturze niż o polityce. Miała umiarkowany, pełen kultury styl. Co nie znaczy, że bała się wyrażać swoje poglądy – twierdzi Stefan Niesiołowski, poseł PO.

Senator Andrzej Person dodaje: – Koleżanki mówią, że obcasy, na których biegała, miały 12 centymetrów! Ja widziałem ją jako kobietę elegancką, ładną i bardzo miłą. A także świetnie zorganizowaną i zawsze uśmiechniętą – wymienia Person.

Reklama
Reklama

Była perfekcjonistką. Nie zdarzało jej się spóźniać czy nie dotrzymać słowa. Nie akceptowała słowa „niemożliwe”. – Nigdy się nie skarżyła, że ma mało czasu – mówi Krystyna Szaraniec.

Jacek Filus opowiada, jak wspólnie przygotowywali dwugodzinną audycję na żywo, gdy papież z powodu choroby niespodziewanie odwołał wizytę w Gliwicach. – Udało się tylko dlatego, że była wysokiej klasy profesjonalistką. Do radia przychodziła świetnie przygotowana – wspomina.

Jej asystentka Katarzyna Malcharek dodaje: – Była zmęczona. W kwietniu miała lecieć do Los Angeles na festiwal polskiej kultury. Zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach.

Swoich współpracowników traktowała bez dystansu.

– Była moją pierwszą szefową. Wszystkiego się od niej nauczyłam – mówi Katarzyna Malcharek. – Traktowała mnie jak członka rodziny. Zostawiała po sobie różne rzeczy „na pamiątkę”, dawała prezenty. W piątek, gdy rozmawiałem z nią ostatni raz, żegnała się ze mną trzykrotnie – wspomina Jacek Filus.

Bardzo ważna była dla niej rodzina. – Rozmawiałem z nią w piątek. Mówiła, że jedzie do Katynia, a potem chce spędzić trochę czasu z dziećmi – dodaje Edmund Wittbrodt. Za kilka tygodni Krystyna Bochenek po raz pierwszy miała zostać babcią. Bardzo się na to cieszyła. Wszyscy znajomi opowiadają, że ładowała akumulatory w domu.

Reklama
Reklama

– Bez rodziny nie funkcjonowała. Była bardzo dumna z męża i dzieci – mówi Jacek Filus.

Mąż jest znanym kardiochirurgiem. Córka poszła w ślady matki i jest dziennikarką. Syn skończył medycynę.

Dużo podróżowała. Katarzyna Malcharek opowiada: – Zabrała mnie na otwarcie szkoły polskiej w Poiana Mikuli w Rumunii małym jakiem, a to była moja pierwsza podróż samolotem. Strasznie się bałam. A ona uspokajała i śmiała się, że jak spadniemy, to i tak nikt nic nie poczuje. W ogóle nie bała się latać!

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama