Indie są jednym z tych krajów, które nie zamknęły swojej przestrzeni powietrznej dla Rosjan i bez ograniczeń przyjmują rosyjskie samoloty i rosyjskich turystów. A rosyjskim liniom nie grozi tam zajęcie samolotów należących do zachodnich firm leasingowych.
Jak pisze indyjski dziennik „Business Times”, incydent miał miejsce 13 października, kiedy 7,5-letnia maszyna Aerofłotu zbliżała się do lądowania na lotnisku im. Indiry Ghandi w Delhi w rejsie z moskiewskiego Szeremietiewa ok. godz. 23-ciej. Wtedy załoga oraz indyjskie Central Industrial Security Force of India (CISF) otrzymały komunikat, że na pokładzie podłożono bomby. Ostatecznie maszyna wylądowała w trybie awaryjnym przed 4 nad ranem czasu indyjskiego. Pasażerów i załogę ewakuowano, a samolot został dokładnie sprawdzony i okazało się, że ładunków wybuchowych nie było, a alarm był fałszywy.