Dotychczas polskie przepisy nie określały maksymalnej temperatury, w jakiej pracownik może wykonywać pracę. Regulacje BHP wskazywały jedynie minimalne wartości. Jakie? Co najmniej 14°C w pomieszczeniach pracy, a w przypadku prac biurowych 18°C. Ochrona przed skutkami wysokich temperatur wynikała przede wszystkim z ogólnego obowiązku pracodawcy zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz z przepisów dotyczących napojów profilaktycznych.

W praktyce oznaczało to, że przy coraz częstszych falach upałów pracodawcy nie mieli ustawowo określonego jednego momentu, po przekroczeniu którego musieliby ograniczyć lub wstrzymać pracę. Państwowa Inspekcja Pracy mogła natomiast oceniać warunki przez pryzmat ogólnych przepisów BHP i nakazywać podjęcie działań, jeśli temperatura stwarzała zagrożenie dla zdrowia lub życia pracowników.

Od 27 stycznia przyszłego roku zacznie obowiązywać nowelizacja rozporządzenia ogólnego BHP (DzU z 2026 r. poz. 927). Nowe przepisy wprowadzają konkretne progi temperatury, po których przekroczeniu pracodawca musi podjąć określone działania. W pomieszczeniach po przekroczeniu 28°C, a przy ciężkiej pracy fizycznej 25°C, konieczne będą rozwiązania techniczne lub organizacyjne ograniczające wpływ upału na pracowników. Na otwartej przestrzeni działania organizacyjne trzeba będzie podjąć już przy 25°C. Jednocześnie w pomieszczeniach praca będzie co do zasady niedopuszczalna powyżej 35°C, a przy ciężkiej pracy na zewnątrz – powyżej 32°C. 

Czytaj więcej

Mniej chorób zawodowych. Pracownikom doskwiera teraz co innego

Wyjątki w przypadku względów technologicznych 

Jednocześnie ustawodawca przewidział wyjątki od powyższych reguł. Rozporządzenie zastrzega bowiem, że pracodawca może przekroczyć limit temperatury lub zrezygnować z rozwiązań technicznych, gdy „względy technologiczne na to nie pozwalają”.

Problem w tym, że przepisy nie definiują precyzyjnie, co należy rozumieć przez „względy technologiczne”. To może w przyszłości prowadzić do sporów między pracodawcami a Państwową Inspekcją Pracy o to, czy konkretny proces rzeczywiście uzasadnia odstąpienie od standardowych wymogów.

Jak to widzą eksperci?

– Względy technologiczne to takie sytuacje, gdy z powodu specyfiki danego procesu technologicznego i prowadzonej działalności temperatura przekracza określone wartości niezależnie od pory roku – mówi Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w CSP Chruściel Szybka Polewka.

Jak wskazuje, przykładowo mogą one występować w hutach, odlewniach czy zakładach, w których proces produkcyjny wymaga utrzymywania bardzo wysokich temperatur. Podobnie może być w szklarniach, które ze względu na potrzeby roślin wymagają takich temperatur.

– W mojej ocenie obejmują one również takie sytuacje, w których do przekroczenia limitów dochodzi przez względy technologiczne i warunki atmosferyczne, jeżeli te pierwsze mają przeważający wpływ. Dla przykładu ze względu na proces technologiczny temperatura oscyluje w pomieszczeniach poniżej 35°C, ale przez warunki atmosferyczne wzrasta powyżej tej wartości – wyjaśnia.

Zdaniem mecenasa o względach technologicznych nie można mówić natomiast tam, gdzie przekroczenie temperatury jest wynikiem tylko i wyłącznie warunków atmosferycznych.

– Rozporządzenie ma chronić bowiem pracowników przed upałami, a nie wyłączać taką produkcję, która ze swej istoty związana jest z wysokimi temperaturami – mówi Łukasz Chruściel.

Jak wskazuje z kolei adwokat Paweł Siwy, counsel w Hoogells Oleksiewicz sp.k., punktem wyjścia do oceny omawianej kwestii jest cel regulacji.

– Ma ona chronić pracownika przed ciepłem pochodzącym z warunków atmosferycznych (upałem), a nie przed ciepłem, które jest nieodłącznym elementem samego procesu pracy. „Względy technologiczne” trzeba więc rozumieć wąsko – jako obiektywną, wynikającą z istoty procesu produkcyjnego niemożność utrzymania temperatury poniżej ustalonego progu – mówi.

Jak wymienia, klasyczne przykłady to praca przy piecach hutniczych, w odlewniach, hutach szkła, przy obróbce cieplnej metali, spawaniu w zamkniętych przestrzeniach czy przy piecach piekarniczych.

– Wspólny mianownik jest jeden: wysoka temperatura jest cechą technologii, a jej obniżenie oznaczałoby zatrzymanie samej produkcji – dodaje.

Mec. Paweł Siwy wskazuje jednocześnie, że argument, iż klimatyzacja zakłóciłaby proces produkcyjny, może być względem technologicznym – ale tylko wtedy, gdy chodzi o realną kolizję z technologią (np. wymuszony obieg powietrza zaburzałby parametry procesu, zanieczyszczał produkt czy naruszał inne określone warunki czystości lub sterylności).

– Natomiast sam koszt czy wysokość nakładów finansowych nie jest względem technologicznym. Ekonomiczna nieopłacalność inwestycji nie zwalnia z obowiązku. To istotne, bo pokusa sprowadzenia „względów technologicznych” do kosztów będzie duża, a taka argumentacja przed inspektorem pracy i sądem raczej się nie obroni – ocenia. 

Ale to nie wszystko.

– Ograniczenia budowlane – duże przeszklenia, stara konstrukcja bez możliwości poprowadzenia nowej instalacji, wyczerpana nośność dachu pod kolejne jednostki klimatyzacyjne, brak miejsca na centralę wentylacyjną, wielka kubatura hali trudnej do skutecznego schłodzenia czy status obiektu zabytkowego, w którym konserwator nie zgodzi się na montaż urządzeń na elewacji – to względy techniczne, a nie technologiczne i co do zasady nie mieszczą się w ustawowym wyjątku od obowiązku utrzymania limitów 35/32°C – mówi mec. Paweł Siwy. 

W ocenie mecenasa mogą one co najwyżej uzasadniać rezygnację z konkretnego rozwiązania technicznego, ale nie znoszą samego obowiązku dostosowania temperatury do określonych limitów.

– Co więcej – i to bywa pomijane – wyjątek „względów technologicznych” dotyczy limitów temperatury i obowiązku zastosowania rozwiązań technicznych, lecz nie zwalnia z konieczności wdrożenia rozwiązań organizacyjnych (dodatkowe przerwy, rotacja, przesunięcie godzin pracy, ograniczenie wysiłku). Nawet więc tam, gdzie schłodzenie jest niewykonalne, pracodawca nie może być bierny – podkreśla.

Czytaj więcej

Umowa o staż senioralny. Jest propozycja zmian, eksperci mają wątpliwości

Jak pracodawca powinien podejść do nowych przepisów

Jak wyjaśnia mec. Paweł Siwy w praktyce decydują trzy rzeczy.

– Po pierwsze, ciężar wykazania względów technologicznych spoczywa na pracodawcy – musi on udokumentować obiektywną niemożność obniżenia temperatury, np. przedstawić dokumentację, z której wynikają określone wymogi procesu technologicznego czy też opinię rzeczoznawcy, z której będzie wynikało, że utrzymanie określonych limitów temperatury zaburzy proces produkcyjny, wpłynie negatywnie na jakość wytwarzanych produktów itp. Po drugie, zasadność powołania się na wyjątek oceni inspektor Państwowej Inspekcji Pracy, a w razie sporu – sąd. Po trzecie, warto już teraz przeprowadzić inwentaryzację stanowisk i rozdzielić te, gdzie wysoka temperatura wynika z technologii (i da się to wykazać), od tych, gdzie jest jedynie skutkiem upału lub usuwalnych zaniedbań technicznych – bo tylko w pierwszej grupie odstępstwo rzeczywiście przysługuje – podsumowuje.

Czytaj więcej

Rząd zaostrza przepisy. Nawet 50 tys. zł za nielegalne zatrudnienie cudzoziemca

Jakie grożą kary za pracę w zbyt wysokiej temperaturze?

Nieprzestrzeganie przepisów BHP, w tym nowych regulacji, jest wykroczeniem zagrożonym grzywną od 2 do 60 tys. zł (art. 283 § 1 kodeksu pracy).

– Niezależnie od tego Państwowa Inspekcja Pracy dysponuje innymi środkami. Może na przykład wydać nakaz usunięcia uchybień, a w razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia – nakazać wstrzymanie prac – mówi mec. Paweł Siwy. 

W jego ocenie realne ryzyko rośnie w razie wypadku przy pracy związanego z przegrzaniem – wówczas dochodzą konsekwencje odszkodowawcze, a przy rażących zaniedbaniach nawet odpowiedzialność karna.

– Zgodnie z treścią art. 220 k.k., za niedopełnienie obowiązków BHP i narażenie pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara pozbawienia wolności do lat 3 – podkreśla.

Nowe przepisy zaczną obowiązywać za sześć miesięcy 

Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać 11 stycznia 2027 r. Pracodawcy otrzymali więc sześć miesięcy vacatio legis, a następnie kilka miesięcy do rozpoczęcia sezonu letniego. W praktyce oznacza to, że firmy mają czas na przeanalizowanie stanowisk pracy, przygotowanie procedur, konsultacje z pracownikami oraz zaplanowanie ewentualnych inwestycji.

Pierwsze lato, podczas którego nowe regulacje będą miały zastosowanie, będzie jednocześnie sprawdzianem tego, jak przepisy będą interpretowane i egzekwowane przez inspekcję pracy.