Zajadła kremlowska walka z proeuropejskimi władzami Mołdawii
Ucieczka Niestierowskiego to tylko ostatni z całej serii incydentów w Mołdawii, w które zamieszana jest Rosja. Po wywiezieniu deputowanego do mołdawskiego MSZ został wezwany szef rosyjskiej placówki dyplomatycznej. Szef, a nie ambasador, bowiem od października ubiegłego roku prezydent Maia Sandu nie chce przyjąć listów uwierzytelniających Rosjanina. Kremlowskie ministerstwo spraw zagranicznych co prawda demonstracyjnie twierdzi, że Oleg Ozerow jest ambasadorem, ale na internetowych stronach w języku mołdawskim nadal jest nim jego poprzednik Oleg Wasznietow.
Prezydent Sandu odmawia zaś zalegalizowania ambasadora z powodu wypowiedzi rosyjskich polityków na temat swego kraju. Mimo że dyplomatyczny konflikt trwa od jesieni ubiegłego roku, Rosjanie nie zmieniają tonu. – Antyrosyjska polityka Kiszyniowa doprowadzi do tego, że Mołdawia stanie się częścią innego państwa albo w ogóle przestanie istnieć – mówił już w styczniu były bliski doradca Putina, były szef jego policji politycznej FSB gen. Nikołaj Patruszew (obecnie tylko doradca prezydenta ds. budowy statków).
Teraz jeszcze prezydent Sandu przestrzegła miejscowych duchownych prawosławnych, by „szanowali kraj swego pobytu i przestrzegali jego praw”. Jeszcze jesienią ubiegłego roku w Kiszyniowie pojawiła się informacja, że „dziesiątki duchownych mołdawskiej cerkwi odbywają pielgrzymki do Moskwy”, a tam dostają karty płatnicze rosyjskich banków, na które już po powrocie do Mołdawii otrzymują przelewy. Gdy władze zaczęły się interesować tymi „pielgrzymkami”, kierunek się zmienił i zaczęto masowo jeździć do również prawosławnej Serbii.
– Zagrożenie stamtąd może być znacznie poważniejszym problemem dla Kiszyniowa niż Naddniestrze – mówił jeden z mołdawskich politologów. Ale nie o rosyjskich agentach wśród miejscowych polityków ani też prokremlowskich duchownych była mowa, lecz o jeszcze innym niebezpieczeństwie zagrażającym krajowi.
Gdzie leży Gagauzja
Mieszkańcy leżącej w południowo-wschodniej Mołdawii, na pograniczu z Ukrainą, autonomicznej Gagauzji w 95 proc. popierają Rosję i są przeciwni integracji kraju z UE. Szefowa miejscowych władz (zwana baszkanem) Jewgienija Gucuł – demonstracyjnie okazująca swą prokremlowską postawę – została właśnie aresztowana na 20 dni. Zarzucono jej to samo co Niestierowskiemu – nielegalne finansowanie działalności politycznej. Jak i on prawdopodobnie rosyjskimi pieniędzmi.