Prezydencka minister Małgorzata Paprocka mówiła w rozmowie z TVN24 między innymi o "lex Tusk" oraz o okolicznościach powstania tej ustawy. - Ustawa wpłynęła do kancelarii, pan prezydent ma termin, na pewno będzie informować o swojej decyzji ws. podpisu - powiedziała Paprocka. - To jest ustawa potrzebna. Prezydent nigdy nie kwestionował tego, że zarówno ta ustawa główna, jak i nowelizacja służą polskiej racji stanu. Komisja powinna powstać, dobrze wybrani sensowni członkowie powinni podjąć działania, a opinia publiczna ma się dowiedzieć, czy najważniejsze osoby w państwie nie podejmowały decyzji na szkodę naszej ojczyzny pod rosyjskim wpływem - dodała. - Dlaczego w tym momencie? Bo w tym momencie była taka potrzeba - zaznaczyła prezydencka minister, mówiąc o terminie powstania ustawy. - Potrzeba tego, by obywatele wiedzieli, czy najważniejsze osoby w państwie nie podejmowały kluczowych decyzji dla naszego bezpieczeństwa pod wpływem rosyjskich służb - zaznaczyła.
Czytaj więcej
Senackie weto ws. zmian w komisji badającej wpływy rosyjskie zostało przełamane.
"Lex Tusk" i nowelizacja ustawy o komisji ds. rosyjskich wpływów
Choć Senat zdecydowanie potępił jako niekonstytucyjną zarówno samą ustawę „lex Tusk”, jak też prezydencką nowelę do niej, to posłowie ostatecznie ją uchwalili podczas piątkowego posiedzenia. Po podpisaniu przez prezydenta noweli będzie można już rozpocząć procedurę powołania państwowej komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022. Taka jest jej oficjalna nazwa, a przepisy ją ustanawiające zyskały popularną nazwę „Lex Tusk”.
Krytycy ustawy od początku wskazywali, że komisja będzie miała charakter niekonstytucyjny ze względu na jej bardzo szerokie uprawnienia, do których należy m.in. niemal nieograniczony dostęp do dokumentów, w tym dokumentów chronionych tajemnicami zawodowymi. Komisja może też zmuszać świadków do stawiania się przed nią - nakładając na nich grzywnę w wysokości do 50 tysięcy złotych lub polecając prokuraturze doprowadzenie świadka przed komisję. Ponadto członkowie komisji, którzy nie muszą być z wykształcenia prawnikami, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za działania podjęte w ramach prac komisji.
Największe kontrowersje budzą w ustawie dwie kwestie, które prezydent Duda postanowił zmienić w ramach swojej nowelizacji. Obecnie obowiązująca wersja ustawy przewiduje, że komisja może stosować "środki zapobiegawcze", w postaci zakazu sprawowania funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi przez 10 lat oraz odebrania dostępu do informacji niejawnych na 10 lat. Opozycja wskazywała, że te "środki zapobiegawcze" są narzędziami pozwalającymi eliminować przeciwników politycznych z życia publicznego, wykluczając ich udział w organach władzy wykonawczej. Kontrowersje budził też tryb odwołania od decyzji komisji - przy obecnie obowiązujących przepisach można się od nich odwołać jedynie do sądu administracyjnego, który zajmuje się jednak przede wszystkim badaniem tego, czy decyzja została wydana zgodnie z obowiązującym prawem (a więc m.in. z obowiązującą ustawą na podstawie której komisja powstała).