Reklama
Rozwiń
Reklama

Od stalkingu do napaści i podpaleń

W zeszłym roku 13 ofiar dręczycieli targnęło się na życie. Wcześniej było ich kilka. Nękanie przybiera bardziej agresywne formy.

Aktualizacja: 17.03.2015 06:01 Publikacja: 16.03.2015 23:01

Od stalkingu do napaści i podpaleń

Foto: Fotorzepa/Sławomir Mielnik

Już nie tylko uprzykrzające życie esemesy w liczbie po sto dziennie, szkalowanie w sieci, nachodzenie w pracy czy śledzenie stosują stalkerzy wobec swoich ofiar. Nie dość, że tego rodzaju przestępstw jest coraz więcej, to przybierają bardziej drastyczne formy – twierdzą śledczy, którzy stawiają dręczycieli przed sądem.

Jak wynika ze statystyk Komendy Głównej Policji, które poznała „Rzeczpospolita", w 2014 r. doszło do blisko 3,5 tys. przypadków stalkingu, czyli o pół tysiąca więcej niż rok wcześniej. O ile w poprzednich latach było najwyżej kilka ofiar dręczycieli, które wskutek uporczywego nękania próbowały targnąć się na swoje życie, o tyle w roku ubiegłym takich przypadków było 13. Ile osób podjęło próby zakończone śmiercią – o tym policyjne statystyki nie mówią.

Śledczy zauważają, że stalking ewoluuje i – kiedy w ocenie sprawców nie przynosi pożądanego efektu – bywa wstępem do bardziej dotkliwego nękania.

Jedna z najbardziej drastycznych spraw dotyczy mieszkanki Chrzanowa w Małopolsce. Gdy młoda kobieta odrzuciła ofertę wspólnego życia z 41-latkiem, który kładł parkiet w jej mieszkaniu, ten urządził jej piekło. Kiedy namowy nie zadziałały, mężczyzna zlecił pobicie kobiety, podpalił jej dwa kolejne samochody i drzwi mieszkania.

– Sprawca podpalił samochód przy bloku, w miejscu, gdzie znajdował się zawór gazu. Spowodował tym zagrożenie także dla innych mieszkańców – mówi „Rzeczpospolitej" Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Reklama
Reklama

Dramat kobiety trwał ponad półtora roku. Ostatecznie dręczyciel został zatrzymany i usłyszał w sumie dziewięć zarzutów.

Inny ze stalkerów, działający w Krakowie, najpierw nachodził ofiarę, a później wdarł się do jej mieszkania. Tam bił ją, szarpał, uderzył w twarz, kopał i dusił.

Z kolei w Warszawie zatrzymany w zeszłym roku 24-latek nachodził ofiarę na uczelni, wysyłał do niej esemesy, grożąc, że ją zgwałci i zabije, aż w końcu napadł ją na ulicy.

Najczęściej powodem uporczywego dręczenia – jak twierdzą śledczy – są zawiedzione uczucia: zerwane związki albo odrzucone zaloty.

Psycholog społeczny, prof. Zbigniew Nęcki uważa, że nagłaśnianie problemu ułatwia decyzję sprawcom o agresywnych zamiarach. – Słyszą, że inni to robią, i w podobny sposób usiłują wyrównać rachunki za rzekome krzywdy, jakich doznali. W taki sposób usprawiedliwiają swoje działanie – mówi Nęcki. Jak dodaje, często osoby z tendencją do stalkingu są przyzwyczajone do dominacji, podporządkowania sobie otoczenia, a kiedy ktoś się od tej dominacji uwalnia, nie są w stanie tego zaakceptować.

Zdaniem prof. Nęckiego wpływ na rosnącą skalę stalkingu ma z kolei to, że reakcja instytucji wciąż jest za wolna. Przez to stalkerzy czują się bezkarni. – A poczucie bezkarności prowadzi do braku hamulców – wyjaśnia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama