To czas na podsumowanie, bo jak mówi szef dyplomacji UE Josep Borrell agencji Euractiv, „niewiele już zostało do zrobienia, gdy idzie o nowe sankcje”. Rok temu francuski minister gospodarki Bruno Le Maire przekonywał, że doprowadzą one do bankructwa rosyjskiej gospodarki. Dołączył wówczas do chóru europejskich i amerykańskich polityków, którzy prognozowali, że dni Rosji są policzone.
Jednak wracający kilka dni temu z Moskwy wysłannik AP przyznał: „Życie codzienne przeciętnych Rosjan zasadniczo nie wygląda inaczej niż przed inwazją na Ukrainę”. I faktycznie, zamiast upaść, kurs rubla do dolara jest mocniejszy o 38 proc. niż rok temu, nie ma masowego bezrobocia, a wskaźnik inflacji (11 proc.) jest wyraźnie niższy niż w Polsce. To powoduje, że Rosjanie nie odwrócili się od Władimira Putina: jak podaje Centrum Lewady, 75 proc. z nich popiera wojnę.