Handel i gastronomia to sektory wyjątkowo mocno poszkodowane w wyniku pandemii koronawirusa, a to one głównie odpowiadają za wynajem lokali w centrach handlowych czy przy ulicach. Powolny odpływ już się zaczął, w pierwszym półroczu upadło 1,5 tys. sklepów. W usługach też nie dzieje się najlepiej, dlatego widmo pustych centrów staje się realne. Upadło już pierwsze duże – Sukcesja w Łodzi. Z Polski wycofuje się Tesco, co oznacza zamknięcie kolejnych sklepów sieci, w tym hipermarketów z galeriami.

Online to priorytet
Centra mają ok. 33 proc. mniej klientów niż rok temu, co powoduje, że kolejne firmy mogą się decydować na wyjście z rynku lub przynajmniej na ograniczenie liczby sklepów. – Decyzje o wycofaniu się Tesco z polskiego rynku zapadły w momencie, gdy o Covid-19 jeszcze nikt nie słyszał. Marka modowa Camaieu wycofanie się z polskiego rynku ogłosiła w maju, ale niewykluczone, że decyzja ta miała swą genezę dużo wcześniej – mówi Marta Mikołajczyk-Pyrć, dyrektor zespołu nieruchomości handlowych w dziale zarządzania nieruchomościami w Savills. – Rynek już od kilku lat przeżywa głębokie zmiany, a pandemia tylko je przyśpieszyła. Zwiększyło się tempo rozwoju sprzedaży przez internet – dodaje, podkreślając że w dość trudnej sytuacji znajdują się też duże galerie handlowe z rozbudowaną ofertą modową, choć te najlepsze powinny się obronić.
Czytaj także: Sklepy straciły miliardy
– Firmy handlowe będą inwestować w online. Te, które już je mają, będą rozwijać nowe narzędzia, integrować je z innymi systemami, inwestować w nowe, jak np. aplikacje mobilne, programy lojalnościowe, e-katalogi i podobne – mówi Dominik Janes z Unity Group.