Sprawa jest pod osobistą kontrolą Aleksandra Łukaszenki, a proces nie toczy się w sądzie rejonowym czy obwodowym, jak w przypadku wielu opozycjonistów, lecz od razu w Sądzie Najwyższym. A to możliwe tylko wtedy, gdy sprawa ma „wagę państwową". Gdy wyrok już zapadnie, odwołanie się będzie graniczyło z cudem.
W środę Wiktar Babaryka siedział w kajdankach w klatce na sali sądowej otoczonej przez kordon funkcjonariuszy milicji. Nie jest niebezpiecznym mordercą, lecz czołowym rywalem Aleksandra Łukaszenki, niedopuszczonym do wyborów prezydenckich 9 sierpnia. Zarzuty: korupcja i pranie brudnych pieniędzy na dużą skalę. Grozi za to nawet 15 lat łagrów. Jakby tego było mało, władze wsadziły za kraty syna Babaryki i nałożyły areszt na cały jego majątek.