Reklama

Odważny reżyser od trudnych tematów

Zmarł Andrzej Trzos–Rastawiecki, autor znakomitych dokumentów i zapadających w pamięć filmów fabularnych.

Publikacja: 03.04.2019 13:06

Odważny reżyser od trudnych tematów

Foto: Fotorzepa, Jakub Ostałowski

Urodził się w 1933 roku we Lwowie. Jego ojciec był notariuszem, matka – skrzypaczką. Studiował w Krakowie, na politechnice, potem zdał do PWSFiT w Łodzi, gdzie dyplom zrobił w 1964 roku. Pracę zaczynał jako dokumentalista. Opisywał społeczeństwo, nie bał się trudnych tematów. Zrobił filmy o znachorach usuwających ciążę („Wokół sprawy”), o  walce z kalectwem („Po prostu zwykli ludzie...”, „Michał”), o sporcie, m.in. okrucieństwie boksu („Bokserzy”), o „bananowej” młodzieży („Korowód”), o wiejskich chłopaku zdającym na ASP („Egzamin”), ale też rejestrował relacje byłych więźniów Pawiaka („Pawiak”). 

Dokument towarzyszył mu przez całe filmowe życie. Zrealizował też filmy „Papież z Polski” (1979), „Pielgrzym”, „Credo” (1983) i „Pontyfikat” (1996), które poświęcił Janowi Pawłowi II. W 1997 roku nakręcił „Pułkownika Kuklińskiego”, w 2001 roku – paradokumentalny serial „Marszałek Piłsudski”. W 2005 roku zrealizował „Konfrontację” o pierwszych miesiącach działania  Solidarności, dwa lata później pokazał „Balladę o prawdziwym kłamstwie” o propagandzie w PRL-u.

Dokument zbudował Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego jako artystę. Także w jego filmach fabularnych czuło się wrażliwość i uważne spojrzenie na rzeczywistość, ogromne wyczulenie na prawdę. I odwagę w podejmowaniu niełatwych tematów. 

Jego debiutancka, nakręcona w 1971 roku fabuła „Trąd” była filmem kryminalnym, Trzos sportretował środowisko przestępcze. Morderstwo, stręczycielstwo, gwałty na nieletnich – takiej Polski w kinie nie można było wówczas zobaczyć. Kto wówczas ośmieliłby się głośno powiedzieć, że w dużym mieście działa gang sutenerów? A Trzos jakby bohaterów podglądał kamerą. Podobnie jak w „Zapisie zbrodni” – znakomitym filmie o morderstwie łódzkiego taksówkarza, gdzie reżyser pytał o społeczne tło zbrodni – wchłaniane przez aglomerację przedmieścia i ludzi pozbawionych perspektyw i wartości. 

W poruszającym „Skazanym” reżyser znów nie szedł na łatwiznę: pytał o prawo do eutanazji, do zgody na skrócenie najbliższej osobie cierpienia. A z wielkimi moralnymi dylematami, jak to on, kazał mierzyć się bardzo zwyczajnym ludziom. 

Reklama
Reklama

Wśród dziesięciu filmów fabularnych Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego szczególne miejsce zajmuje „...gdziekolwiek jesteś, Panie Prezydencie”. Niezwykły, sfilmowany w sepii przez Zygmunta Samosiuka, obraz września 1939 roku. Odchodzenie świata opartego na poczuciu bezpieczeństwa i poszanowaniu człowieka. Portret prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego, który nie jest herosem, lecz urzędnikiem, który poczuwa się do odpowiedzialności za powierzonych jego pieczy ludzi i uważa, że musi do końca spełnić obowiązek, który na siebie przyjął. Nic z patosu i wzniosłości. Zwyczajny człowiek, ukształtowany w rzeczywistości, w której prawo znaczyło prawo, a powinność – powinność. 

Ważnym tytułem był też „Jestem przeciw”, w którym Andrzej Trzos-Rastawiecki podejmował wstydliwie wówczas przemilczany problem narkomanii wśród młodzieży. 

Od wielu lat ciężko chorował, nie pracował, nie pokazywał się publicznie. Został trochę zapomniany już za życia. Ale ci, którzy się z nim zetknęli nie zapomną go: był intelektualistą, człowiekiem o wielkiej, głębokiej kulturze. Spokojnym i prawym. A widzom zostawił swoje filmy. Warto do nich wrócić – zadziwiająco przetrwały próbę czasu. Wciąż są ważne. 

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama