Reklama

Nie ulegam panice, bo nie ma powodu

Trener polskich siatkarzy Daniel Castellani o Lidze Światowej, konflikcie z Łukaszem Żygadłą i mistrzostwach świata

Aktualizacja: 14.07.2010 02:23 Publikacja: 14.07.2010 02:04

Nie ulegam panice, bo nie ma powodu

Foto: ROL

[b]Rz: Mówił pan jeszcze niedawno, że chciałby pojechać do Cordoby w Argentynie, gdzie pod koniec lipca rozegrany zostanie finał Ligi Światowej. Niestety bez was...[/b]

Daniel Castellani: Byłoby miło tam zagrać, pokazać się z dobrej strony w mojej ojczyźnie, ale byli lepsi.

Nie robię z tego tragedii.

W eliminacjach wygraliśmy sześć spotkań, tyle samo przegraliśmy i w swojej grupie zajęliśmy trzecie miejsce, za Kubą, która zagra w Cordobie, i Niemcami.

[b]W Katowicach po ostatnim, wygranym spotkaniu z Niemcami był pan jednak zadowolony...[/b]

Reklama
Reklama

Cieszyłem się ze zwycięstwa nad mocną drużyną, jaką są dziś Niemcy, i ze znacznie lepszej gry swojego zespołu niż dzień wcześniej. Bardzo chcieliśmy zakończyć te rozgrywki miłym akcentem, należało się to polskiej publiczności. Proszę pamiętać, że podobnie jak

w ubiegłym roku awans do finału Ligi Światowej nie był dla nas celem samym w sobie. Chcieliśmy przede wszystkim wyleczyć dziewięciu zawodników mających kłopoty ze zdrowiem, by mogli zagrać w mistrzostwach świata. To one są najważniejsze w tym sezonie. Wyjazd do Cordoby kusił, ale nie przesłaniał tego, co najbardziej istotne. Udział w finale w naszej hierarchii był dopiero na trzecim miejscu. Wiem, jakie znaczenie ma w Polsce Liga Światowa, wiem, jak ważna jest dla polskich kibiców, ale wiem też, że następne mistrzostwa świata są dopiero za cztery lata.

[b]Inne cele poza awansem zostały osiągnięte?[/b]

Wszyscy są zdrowi, to cieszy najbardziej. Nie zapominajmy, że polska liga kończyła się najpóźniej, nie było czasu na wypoczynek. Wielu czołowych zawodników brało wtedy proszki przeciwbólowe, zaciskało zęby i grało. Można było zrobić to samo w Lidze Światowej, tylko nie wiem, jaki byłby efekt później.

I jeszcze jedna sprawa: wielu zawodników rok temu nie było z nami, należało ich wkomponować w grupę. Debiutantów, takich jak Patryk Czarnowski, i tych doświadczonych, jak Mariusz Wlazły czy Michał Winiarski.

[b]Winiarski jest już zdrowy?[/b]

Reklama
Reklama

Nic mu nie dolega, zobaczymy się 21 lipca w Spale, gdzie zaczynamy kolejne zgrupowanie.

[b]A Sebastian Świderski, który rok temu przed mistrzostwami Europy zerwał ścięgno Achillesa?

On też będzie?[/b]

Oczywiście. Nie znalazł się w składzie na Ligę Światową, bo chciałem dać mu czas na spokojne przygotowanie się do najważniejszego w tym roku wyzwania. Po ciężkim urazie nie ma śladu, Świderski szybko wrócił na boisko po kontuzji, grał w najważniejszych meczach włoskiej Serie A.

[b]Pojawiają się głosy, że za bardzo ulega pan starszym zawodnikom, godząc się na ich urlopy, gdy inni ciężko pracują...[/b]

Nie będę tego komentował. To był jeden z argumentów Łukasza Żygadły, który w telewizyjnym studiu próbował dowieść, że idziemy złą drogą. Proszę zapytać zawodników, co o tym sądzą. Dali zresztą temu wyraz w specjalnym oświadczeniu. Powiem tylko, że robimy to, co zaplanowaliśmy wcześniej. Jeśli ktoś bierze antybiotyki i musi wypocząć, to po co ma siedzieć w sali treningowej, skoro może pojechać na urlop i oddychać świeżym powietrzem. Nabierze chęci do gry, wróci i wszyscy wraz z nim będą mieli z tego pożytek. Wiem, że wpływ na takie nerwowe oceny mają porażki w Lidze Światowej. Niepotrzebnie. Ja nie ulegam panice, bo nie ma powodu.

Reklama
Reklama

[b]Łukasz Żygadło jednak pana mocno zdenerwował. Wyrzucił go pan z kadry...[/b]

To moja porażka, wydawało się, że mamy taki sam cel, a okazało się, że dla niego najważniejszy jest on sam, a nie drużyna. Dla tych, którzy tak myślą, nie ma miejsca w kadrze. Łukasz nie mógł się pogodzić z tym, że przegrywa rywalizację w Pawłem Zagumnym oraz Grzegorzem Łomaczem, i wybrał złą drogę rozwiązania tej sytuacji. Dlatego musiałem interweniować. Powiedziałem przy wszystkich, co o tym myślę, on nie ustąpił, więc musieliśmy się rozstać.

[b]Kto go teraz zastąpi?[/b]

To już postanowione, Fabian Drzyzga.

[b]Wierzy pan, że medal w tegorocznych mistrzostwach świata jest możliwy?[/b]

Reklama
Reklama

Będziemy w gronie faworytów. Tak jak Brazylia, Rosja, USA, Bułgaria, Serbia, Kuba czy Włochy. Czołówka jest liczna, a grupa pościgowa, w której są m.in. Niemcy, drużyna ogromnych możliwości, bardzo niebezpieczna. Niczego więc nie można być pewnym.

[b]Wciąż nie mówi pan po polsku...[/b]

Staram się, dużo rozumiem, ale to wciąż przeszkoda, której nie potrafię sforsować.

[b]Warszawę, gdzie pan mieszka, już pan poznał gruntownie?[/b]

Za dużo powiedziane, ale na pewno się nie zgubię. Warszawa nie jest tak ogromna jak Buenos Aires i świetnie się w niej czuję.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama