- Albo społeczeństwo pomoże im zacząć normalne życie, albo będziemy mieli tykające bomby w społeczeństwie - oświadczyła Nyamko Sabuni, pierwsza czarnoskóra minister w centroprawicowym rządzie.
Problem też poruszyła na poświęconej bezpieczeństwu konferencji w Sälen. Szwedzkiej demokracji mogą jej zdaniem zagrozić nie tylko inne kraje czy obce siatki. - Narastające poczucie alienacji wśród młodzieży zamieszkującej przedmieścia dużych miast sprzyja rozwojowi ugrupowań politycznych i religijnych o ekstremistycznej ideologii i powstawaniu nowych - stwierdziła minister.
„Wdzięcznymi ofiarami” rekrutacji sięgających po przemoc organizacji są młodzi ludzie w wieku od 12 do 25 roku życia, pochodzący ze środowisk, w których panuje duże bezrobocie, nękanych przez problemy socjalne. Według raportu Wyższej Szkoły Obrony, która analizowała sytuację w Rosengard, dzielnicy Malmö, w której imigranci stanowią 94 proc. mieszkańców, grupa osób inspirowana ideologią islamizmu, dąży do zdobycia wpływów, próbuje kstzałtować poglądy otoczenia i zmusić ludzi do życia według jej reguł. Przede wszystkim szykanuje kobiety. – Zidentyfikowaliśmy niektóre z siatek i organizacji, rekrutujących młodzież, która nie ma poczucia wspólnoty ze społeczeństwem, dla której państwo to wróg - stwierdziła Nyamko Sabuni. Między innymi grupę al Szabab, które werbuje na przedmieściach Sztokholmu młodzież do walk w Somalii i grozi tym, którzy próbują się temu przeciwstwić. Liderem organizacji jest Adan Hashi Ayrow figurujący na amerykańskiej liście terrorystów.
Państwo pomaga już neonazistom, wykazującym wolę wycofania się z radykalnych organizacji. W projekt Exit zaangażował się Anders Högström, były lider neonazistowskiej organizacji Front Narodowosocjalistyczny, podejrzany o podżeganie do kradzieży z Auschwitz napisu „Arbeit macht frei”. Brak natomiast takiego wsparcia dla członków organizacji islamistycznych. Dlaczego? Bo jak stwierdziła Nyamko Sabuni, mówienie o islamizmie było dotąd w Szwecji tematem tabu.
Z minister integracji nie zgadza się rzeczniczka Muzułmańskiego Komitetu Praw Człowieka Fatima Doubakil. Jej zdaniem to uprzedzenia kreują wizerunek szwedzkich przedmieść. Nie można zakładać, że islamiści, to potencjalni terroryści. Taka postawa nie pomaga mieszkańcom przedmieść, którzy i tak mają niewielkie szanse na godne życie, porządne mieszkanie i pracę - mówi rzeczniczka.