Reklama

Kryzys w służbach. Kasjerka traci posadę w CBA

Katarzynę G., która miała przywłaszczyć pieniądze CBA, zwolniono z pracy.

Aktualizacja: 28.01.2020 17:25 Publikacja: 27.01.2020 19:06

Wokół CBA, które podlega Mariuszowi Kamińskiemu, jest ostatnio gorąco

Wokół CBA, które podlega Mariuszowi Kamińskiemu, jest ostatnio gorąco

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Chociaż Centralne Biuro Antykorupcyjne uspokaja, że nie „utraciło jakichkolwiek środków finansowych" za przyczyną swojej kasjerki, to jednak, kiedy trafiła do aresztu, zwolniło ją z pracy – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Chodzi o Katarzynę G., która od miesiąca jest tymczasowo aresztowana (jak i jej mąż) pod zarzutem przywłaszczenia mienia znacznej wartości z funduszu CBA. Według nieoficjalnych informacji mediów miała wynosić z firmy gotówkę – łącznie ok. 5 mln zł.

CBA kluczy ws. strat

W jakim trybie (czy w dyscyplinarnym) i dokładnie kiedy z kasjerką rozwiązano umowę o pracę – CBA ucina wszelkie pytania na ten temat.

– Nie informujemy o decyzjach kadrowych wobec funkcjonariuszy i pracowników Biura – mówi nam Temistokles Brodowski, rzecznik Biura.

Katarzyna G. była cywilnym pracownikiem CBA, dlatego najprawdopodobniej pozbycie się jej uzasadniono utratą zaufania w związku postawieniem jej prokuratorskich zarzutów i tymczasowym aresztowaniem. Zwolnienie ze względu na „oczywistość czynu" nie wchodziło w grę – ten tryb można stosować tylko wobec funkcjonariuszy służb.

Reklama
Reklama

O aferze z „kasjerką" CBA opinia publiczna dowiedziała się 17 stycznia, gdy Onet ujawnił, że kobieta sukcesywnie wyprowadzała gotówkę z CBA – łącznie ok. 5 mln zł. Jak ujawniła w ubiegłym tygodniu „Rz", śledztwo przeciwko G. i jej mężowi prowadzi w największej tajemnicy Prokuratura Regionalna w Warszawie, a małżonkowie od 30 grudnia 2019 r. są aresztowani za przywłaszczenie mienia znacznej wartości co – miało trwać przez dłuższy czas (stąd tzw. czyn ciągły). Jakiej dokładnie sumy? Prokuratura nie zdradza, a CBA zapewnia, że „nie utraciło jakichkolwiek środków finansowych", co może oznaczać, że zabezpieczono znaczne sumy gotówki na kontach lub w domu małżonków, a więc odzyskano część przywłaszczonej kwoty. Albo – pewnie zablokowano ją u bukmacherów (co sugeruje TVN24.pl).

W tle przywłaszczenia miał być hazard, ale z naszej wiedzy wynika, że uzależnienie miało dotyczyć tylko męża kasjerki.

Z treści zarzutów dla kasjerki i jej męża wynika, że śledczy ustalili sumę i ramy czasowe przywłaszczenia. Dlatego zastosowali konstrukcję tzw. czynu ciągłego. – Czyli wiadomo, jakie było „manko" i możliwy czas jego powstania. Np. że dana kwota zniknęła w ciągu roku – tłumaczy jeden ze śledczych.

Tymczasem posłowie opozycji z sejmowej speckomisji domagają się posiedzenia, na którym Mariusz Kamiński, koordynator służb rządu PiS, lub szef CBA Ernest Bejda wytłumaczą się z ostatnich afer z udziałem służb. – Domagamy się raportu o stanie CBA, które jest w głębokim kryzysie. To nie służba specjalna, ale policja polityczna. Chcemy wiedzieć nie tylko, jak to możliwe, że z CBA zniknęły pieniądze, ale zapytać, co zrobiono w sprawie afery Mariana Banasia, preparowania dowodów w sprawie „willi Kwaśniewskich" i marszałka Grodzkiego, w sprawie którego na siłę szuka się dowodów rzekomej korupcji – mówi Adam Szłapka, poseł KO.

Ciemne chmury

W ubiegłym tygodniu minister Mariusz Kamiński przyszedł na planowane posiedzenie speckomisji z powodu dymisji szefa ABW Piotra Pogonowskiego. – Przy okazji wygłosił krótkie ogólne oświadczenie na temat sprawy z kasjerką CBA, z którego niczego się nie dowiedzieliśmy. Dlatego złożyliśmy wniosek w trybie art. 152. Żądamy posiedzenia z szefem CBA na najbliższym posiedzeniu Sejmu – dodaje poseł Marek Biernacki, były minister koordynator ds. służby w czasach PO–PSL.

Posłowie PiS nabierają wody w usta. Waldemar Andzel, szef komisji z PiS, nie odpowie na żadne pytanie. – Posiedzenie było niejawne, nie mam nic do dodania – ucina i się wyłącza.

Reklama
Reklama

Zdaniem posła Biernackiego Mariusz Kamiński i zarządzane przez niego służby są w największym kryzysie od czasu rządów PiS. „Spowiedź" Tomasza Kaczmarka, który w „Superwizjerze" TVN opowiedział, że naginał raporty na temat akcji specjalnej przeciwko Kwaśniewskim na polecenie swych ówczesnych szefów w czasach pierwszego rządu PiS może ten kryzys, zdaniem Biernackiego pogłębić. – Ich pretorianin odwrócił się od nich. To wiele mówiący znak – podkreśla Biernacki.

Pod koniec listopada ubiegłego roku Kaczmarek w prokuraturze w Białymstoku usłyszał m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy w wysokości 2 mln zł z fundacji, którą prowadził wraz z żoną. Jak ustaliła „Rz", dwa tygodnie później zaczął mówić o rzekomych naciskach przy „sprawie willi Kwaśniewskich".

Teraz były agent może mieć nowe kłopoty – jak się dowiedzieliśmy Prokuratura Regionalna w Katowicach wyłączyła materiał dowodowy i wszczęła postępowanie dotyczące składania przez świadka Tomasza Kaczmarka od lipca 2009 roku do 12 grudnia 2019 roku fałszywych zeznań w toku śledztw dotyczących tzw. wilii Kwaśniewskich.

Maciej Wąsik, zastępca Kamińskiego, twierdzi, że dzisiejsze słowa Kaczmarka o rzekomych naciskach to efekt tych zarzutów jakie usłyszał w białostockiej prokuraturze w związku z działalnością fundacji, którą prowadził.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Służby
„Tykające bomby” pod mundurem. Choroby psychiczne poza kontrolą służb
Służby
„Rzeczpospolita” ustaliła: Oficer SOP, który groził dziennikarzowi, był zweryfikowany przez ABW
Służby
Nowe informacje o szpiegu zatrzymanym w MON. Z kim współpracował?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama