Król Europy nie traci formy. Wciąż ma niucha, kiedy warto dać nogę. Bo też sterczeć jak krawat na baczność przed prezydentem doktorem Dudą w pokornym stadku z lekarką z okolic Szydłowca, Nowicką, Borusewiczem, Kidawą, no i Piotrowską, zabawnie chyba by nie było, ale komicznie owszem. Lekarka na szeroko uziemionych szpilkach górowałaby nad gromadką z królem włącznie, a wyżej, i to sporo, byłby tylko prezydent doktor Duda. Wystarczył więc na początek jeden mail do zaprzyjaźnionego, europejskiego medium i już w czwarteczek można było zerwać się choćby i na gałę, a Duda ma koło pióra, niby że nienawistnie króla sekuje.