Przypomnijmy, że podejrzany o spowodowanie wypadku 32-letni łódzki przedsiębiorca Sebastian M. został w listopadzie zatrzymany w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Od lutego przebywa na wolności. Wpłacił kaucję, odebrano mu niemiecki paszport (na jego podstawie opuścił Europę) i dostał zakaz opuszczania ZEA. Władze emirackie zapewniły, że pomimo stosowania wolnościowych środków zapobiegawczych w postępowaniu ekstradycyjnym nie ma możliwości, żeby Sebastian M. opuścił terytorium tego kraju. Przekroczenie przez niego granicy na podstawie polskiego paszportu wydaje się niemożliwe, gdyż nadal j jest poszukiwany listem gończym i czerwoną notą Interpolu przez polskie służby.
Jednak postępowanie ekstradycyjne się przedłuża. Prokuratura twierdzi, że może potrwać jeszcze nawet kilka miesięcy.
Czytaj więcej
Prokuratura nie wyklucza, że Sebastian M. będzie odpowiadał za katastrofę w ruchu lądowym, a nie...
Możliwa surowsza kara dla sprawcy wypadku na A2
Jak informuje „Fakt”, wniosek o ekstradycję jest wciąż na etapie weryfikacji w emirackim ministerstwie sprawiedliwości. Sprawdzane jest to, czy spełnia on kryteria zawarte w umowie dwustronnej między Polską a ZEA. Dopiero po pozytywnej weryfikacji może przejść do sądu apelacyjnego, a potem do sądu najwyższego.
ZEA podczas lutowej wideokonferencji wystąpiły też do strony polskiej o uzupełnienie informacji na temat zarzutu stawianego podejrzanemu. I taka opinia uzupełniająca sporządzona przez biegłego wpłynęła niedawno do piotrkowskiej prokuratury. Poprzednie, jak tłumaczy „Faktowi” rzeczniczka Prokuratora Generalnego, nie były wystarczające do ustalenia przebiegu wypadku.