Ruszył nowy sezon polityczny, a z nim pytania o wciąż nierozwiązane sprawy i tematy, którymi od kilku miesięcy zajmuje się koalicja rządząca. Tymczasem widać coraz to nowe fronty i zaostrzanie się debaty wewnątrz rządu zamiast ich wygaszania. Weźmy na przykład potyczkę, która od wielu dni toczy się między Ministerstwem Rozwoju, a konkretnie ministrem Krzysztofem Paszykiem (PSL), a Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk (Nowa Lewica). Zarzuty padają najcięższego kalibru. Paszyk przestrzega Dziemianowicz-Bąk przed pomysłami czterodniowego tygodnia pracy, mówiąc o groźbie „bankructwa setek tysięcy polskich przedsiębiorców”. W kontekście nowelizacji ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców jego zdaniem pomysły minister są rodem z „gospodarki centralnie sterowanej”. Media zatem donoszą: „Ministerstwa kłócą się o ustawę. Padły mocne słowa”. Teksty się klikają, machina medialna szuka kolejnych pól sporu, padają kolejne pytania itd. Powstają kolejne teksty I tak to się kręci. Wszystko uważnie obserwuje będący obecnie w defensywie PiS. I jego liderzy mocno trzymają kciuki za... konflikty.