Chcąc stworzyć system obsługi świadczeń zdrowotnych, powołaliśmy do życia potwora.

Chcąc stworzyć system obsługi świadczeń zdrowotnych, powołaliśmy do życia potwora.

Publikacja: 11.07.2013 08:59

Anna Wojda

Anna Wojda

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek

NFZ nie daje sobie rady z utrzymaniem równowagi w opiece zdrowotnej, choć obsadzony jest wykwalifikowaną kadrą, która jest należycie wynagradzana. Stale czegoś brakuje: najbardziej pieniędzy, ale też wolnych terminów na wizyty lekarskie. Pacjent biegający od poradni do poradni, czekający miesiącami w kolejce na wizytę u specjalisty tylko po to, by tuż przed nią dowiedzieć się, że jego poradnia właśnie straciła kontrakt, musi się więc zapisać do nowej kolejki w nowej poradni – to krajobraz znany wszystkim chorym.

Ministerstwo Zdrowia chce to zmienić i zapewnić pacjentom ciągłość leczenia – tak by nie musieli co chwilę robić badań od nowa i stale trafiać do nowych lekarzy. Przy okazji resort liczy, że ukróci nieco samowolę NFZ przy kontraktowaniu świadczeń medycznych. A ta jest spora, choć odbywa się pod hasłem demokracji. W końcu na usługi medyczne ogłaszane są konkursy. Tyle że co to za konkursy, skoro zasady ustala NFZ. A wyniki konkursu na świadczenia ogłaszane są w ostatniej chwili – bo ani pacjent, ani szef poradni specjalistycznej czy szpitala nie musi niczego wiedzieć za wcześnie.

Koniec z samowolą NFZ przy kontraktowaniu świadczeń medycznych?

Komentuje Anna Wojda z działu prawa „Rzeczpospolitej”.

To ma się zmienić. NFZ dostanie wytyczne. Niewielkie, ale jednak. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt przepisów, które zobowiązują Fundusz do ogłaszania konkursów w pierwszej kolejności dla przyszpitalnych poradni specjalistycznych, a dopiero w drugiej – dla lekarzy specjalistów działających w oderwaniu od szpitali.

Na przykładzie systemu zdrowotnego stale obserwujemy mechanizmy patologiczne. Jakieś wyjście jest więc potrzebne. Nawet awaryjne.

NFZ nie daje sobie rady z utrzymaniem równowagi w opiece zdrowotnej, choć obsadzony jest wykwalifikowaną kadrą, która jest należycie wynagradzana. Stale czegoś brakuje: najbardziej pieniędzy, ale też wolnych terminów na wizyty lekarskie. Pacjent biegający od poradni do poradni, czekający miesiącami w kolejce na wizytę u specjalisty tylko po to, by tuż przed nią dowiedzieć się, że jego poradnia właśnie straciła kontrakt, musi się więc zapisać do nowej kolejki w nowej poradni – to krajobraz znany wszystkim chorym.

Opinie Prawne
Mariusz Ulman: Co zrobić z neosędziami, czyli jednak muchomorki, słoneczka i żabki
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Sezon partnerstwa fiskusa z podatnikiem to sezon wyborczy
Opinie Prawne
Pietryga: Tusk nie zatrzyma globalizacji, ale Chińczyków i Turków zatrzymać może
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Sztab Rafała Trzaskowskiego wszedł na minę
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Tę opinię rzecznika TSUE Adam Bodnar musi uważnie przeczytać