Należę do pokolenia obywateli PRL, któremu w szkole wbijano do głów, że NATO to imperialistyczna organizacja wojskowa, kierowana przez głodnych krwi amerykańskich kapitalistów i niemieckich rewizjonistów. Straszono nas w szkołach amerykańskimi pershingami wycelowanymi w polskie miasta. Ronald Reagan był przedstawiany jako mroczny krzyżowiec powojennego neokolonializmu, guru światowego wyzysku, anioł śmierci burzący pokój na świecie. Grożono tak z gazet, radia i tych dwóch – pożal się Boże – kanałów telewizyjnych, które w peerelowskim skansenie służyły za okno na świat. Wbijano nam do łbów, że naszym najlepszym przyjacielem jest kordialny i zawsze ofiarny człowiek radziecki.