– Istotą ochrony takiego układu jest zachowanie materiałów i struktury jak najbliższej epoce – powiedział sędzia Andrzej Gliniecki, uzasadniając wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego kończący postępowanie sądowe.
W opinii konserwatorów zabytków wymienianie starych drewnianych ram okiennych na plastikowe to rozpowszechniająca się plaga. Ramy z PCV uchodzą za trwalsze i są uważane za przejaw nowoczesności, lecz przede wszystkim są o połowę tańsze.
Kazimierz K. wymienił w 2003 r. wszystkie sześć okien w drewnianych ramach na drugiej kondygnacji domu na okna w ramach z PCV. W 2010 r. dostał konserwatorski nakaz doprowadzenia zabytku do jak najlepszego stanu poprzez wymianę okien z plastikowych na drewniane. Obecnie argumentuje, że międzywojenny dom, którego jest współwłaścicielem, wcale nie jest zabytkiem ani nie figuruje w takim rejestrze.
Ale międzywojenny budynek na warszawskim Mokotowie leży w obszarze układu urbanistycznego wpisanego w 1990 r., wraz z zespołem budowlanym i zielenią, do rejestru zabytków. W ocenie stołecznego konserwatora zabytków okna będące częścią elewacji powinny więc być wykonane z takiego materiału jak zastosowany pierwotnie. Zgodnie z Międzynarodową kartą ochrony miast historycznych w zabytkowych obszarach ochronie podlega m.in. zewnętrzny wygląd budowli. Zastąpienie drewnianej stolarki ramami z PCV zmienia ten wygląd i zakłóca zabytkowy układ – stwierdził konserwator w decyzji podtrzymanej przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
Kiedy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę na to rozstrzygnięcie, Kazimierz K. sięgnął po skargę kasacyjną do NSA.