Po miesiącach dyskusji z przedstawicielami Ukrainy, przedstawiciele administracji Bidena zaczynają przyznawać, że Kijów może potrzebować środków do uderzeń na Krym, nawet jeśli takie ataki zwiększą ryzyko eskalacji - mówią rozmówcy "New York Times" z kręgu amerykańskiej administracji.
Biały Dom podkreśla, że cały czas stoi na stanowisku, iż Krym jest częścią Ukrainy. - Mówiliśmy przez całą wojnę, że Krym to Ukraina i że Ukraina ma prawo bronić się na swoim suwerennym terytorium w uznanych przez społeczność międzynarodową granicach - mówi Adrienne Watson, rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa przy Białym Domu.