Dalej zapanował chaos. Z jednej strony mieliśmy szumne deklaracje Antoniego Macierewicza o błyskawicznej budowie silnych jednostek, z drugiej rzeczywistość, czyli mozolne tworzenie kolejnych brygad. Na to nałożyły się dziwaczne decyzje formalne dotyczące podporządkowania WOT bezpośrednio Ministerstwu Obrony, a nie włączenia ich do struktur sił zbrojnych.
Jak dziś piszemy, okazało się również, że żołnierze rodzącej się w bólach formacji nie za bardzo mają gdzie się szkolić i uczyć współdziałania z innymi rodzajami wojsk. A po odejściu Macierewicza z MON coraz częściej pojawiają się pytania, czym ta obrona terytorialna właściwie ma się zajmować. Słowem, Polska funduje sobie wojsko, tylko nie wiadomo w jakim celu.