Reklama

Wojna nerwów z Moskwą. Ropa już prawie po 100 dolarów

Ledwie cięcia produkcji ropy zapowiedział OPEC+, a na horyzoncie pojawiło się ryzyko niższego wydobycia w Rosji.

Publikacja: 10.10.2022 03:00

Wojna nerwów z Moskwą. Ropa już prawie po 100 dolarów

Foto: Bloomberg

Ceny ropy Brent, które jeszcze pod koniec września spadły poniżej 83 dol. za baryłkę, gwałtownie rosną, wspierane decyzją kartelu OPEC+ o cięciach wydobycia. W piątek za baryłkę płacono nawet 98 dol., co nie zdarzyło się od sierpnia, a cenom surowca wyrażonym w złotym niewiele brakowało do wyjścia na 2,5-miesięczny szczyt.

Zdaniem analityków BM Reflex nawet bez ostatniego wzrostu notowań ropy dalsze zwyżki ceny paliw na stacjach w Polsce byłyby nieuniknione, a to za sprawą rosnących cen w hurcie.

W uspokojeniu obaw inwestorów po zapowiedzi obcięcia przez OPEC+ produkcji o 2 mln baryłek nie pomagała ostra odpowiedź Amerykanów, którzy wcześniej lobbowali u Saudyjczyków za zwiększeniem produkcji.

Wśród możliwych kroków wymieniano wstrzymanie pomocy wojskowej, wprowadzenie w USA przepisów umożliwiających pozywanie krajów OPEC+ i dalsze uwalnianie mocno już uszczuplonych rezerw strategicznych. Waszyngton nie wykluczał też zakazu eksportu ropy. Choć USA sprowadzają i wywożą podobne ilości surowca, to ten krok uderzyłby w zmagającą się z kryzysem energetycznym Europę, do której trafia eksport.

Niepokoje wzbudzało też ryzyko ostrej reakcji Moskwy na planowane przez UE i USA nałożenie na rosyjską ropę globalnego limitu cen. W sprawie takiego rozwiązania porozumiały się w środę kraje UE, jednocześnie przyjmując nowy pakiet sankcji wobec Rosji. W zamierzeniu limit cen ma uderzyć w przychody Moskwy, ograniczając jej możliwości wojskowe.

Reklama
Reklama

Jak jednak ostrzegał rosyjski wicepremier Aleksander Nowak, na wprowadzenie limitu Rosja zareaguje czasowym zmniejszeniem produkcji ropy. Eksperci mówili o możliwości cięcia o 3 mln baryłek dziennie (3 proc. globalnego zużycia). To podbiłoby ceny ropy, tym bardziej że jeszcze nie weszły cięcia OPEC+.

Koncepcja Zachodu zakładała, że Kreml tak bardzo potrzebuje przychodów z ropy, że zaakceptuje gorsze warunki. Dodatkowo wstrzymanie wydobycia doprowadziłoby do uszkodzenia szybów i trwałego zmniejszenia mocy produkcyjnych, w sytuacji gdy Rosję opuściły zachodnie firmy naftowe, wycofując ekspertów i technologie. Ale zdaniem Roberta McNally’ego z Rapidan Energy Group bez groźby uszkodzenia infrastruktury Rosja może obniżyć wydobycie nawet o „kilka milionów baryłek”. Nie tnąc produkcji mogłaby odpowiedzieć, np. wstrzymując dostawy ropociągami do Europy.

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama